W historii futbolu jest kilku zawodników, którzy swoją grą na trwałe zapisali się w pamięci kibiców. Pele, Maradona, Platini, Ronaldo, Cruyff. To tylko niektórzy. O tym, który z nich był najlepszy na boisku, można się długo spierać. Jeżeli jednak dołożymy do tego kategorię najlepszy trener, to odpowiedź może być tylko jedna: Johan Cruyff.
Johan Cruyff: Początek
Jedna z najbardziej wyrazistych postaci w historii piłki nożnej przyszła na świat 25 kwietnia 1947 roku w Amsterdamie. I chociaż mały Johan nie miał na to najmniejszego wpływu, to urodził się w szpitalu, który był oddalony zaledwie 500 metrów od stadionu Ajaksu. Przypadek? Pewnie tak, ale jakże pasujący do dalszych losów naszego bohatera.
Johan Cruyff (fot. skysports.com)
Jak na dobrego obywatela stolicy Holandii przystało, Cruyff od dziecka związany był z Ajaksem. Co prawda pracę w klubie zaczynał od… wbijania chorągiewek i kosmetyki murawy, ale szybko stał się kimś znaczącym w tym klubie dużo więcej. Stał się legendą „Joden”.
Zadebiutował w barwach stołecznego klubu w wieku lat siedemnastu. Zaczął, jak na wschodzącą gwiazdę przystało, od mocnego uderzenia. Pierwszy mecz, pierwszy gol. Co prawda sezon 1964/1965 był jednym z najgorszych w historii Ajaksu, ale to, co stało się później z tą drużyną, głównie za sprawą, „boskiego Johana”, tylko pokazuje, jak wielkim był zawodnikiem. Od samego początku.
Jak wspomniałem, sezon 1964/1965 był jednym z najgorszych w historii najbardziej utytułowanego holenderskiego klubu, Ajax zajął bowiem dopiero 13. lokatę w końcowej tabeli. Sezon później było już o niebo lepiej. Prowadzeni przez młodziutkiego Cruyffa koledzy zdobyli mistrzostwo Holandii, a „boski Johan” w swoim pierwszym pełnym sezonie trafił do siatki aż 25 razy w 23 meczach.
Pierwsza przygoda Cruyffa z „Joden” trwała dziewięć lat. Dziewięć pięknych, pełnych sukcesów, bramek, indywidualnych popisów i kontrowersji lat. Podczas tych dziewięciu lat aż sześciokrotnie dane było „boskiemu Johannowi” cieszyć się z tytułu mistrza Holandii. Imponujące. Ajax dominował nie tylko na krajowym podwórku. Trzy razy z rzędu zdobył Puchar Europy w latach 1971-1973.
Jeszcze większe wrażenie musi robić statystyka strzelonych bramek. Łączenie 240 występów, 190 bramek. Ale jeżeli w wieku dwudziestu lat strzela się sześć bramek w jednym meczu, to wielka kariera jest po prostu przymusem, a trafianie do siatki rywala to oczywista oczywistość.
Jeżeli już jesteśmy przy tym, co wychodziło Cruyffowi najlepiej, czyli przy zdobywaniu goli, to trzeba wspomnieć o fenomenalnym w jego wykonaniu roku 1967. Nagroda Złotego Buta dla najlepszego strzelca na europejskich boiskach przypadła właśnie jemu, a wynik 43 bramki w 44 spotkaniach musi budzić szacunek.
To druga ojczyzna Johana Cruyffa. Kiedy w 1973 roku, po długich negocjacjach, wreszcie trafił do „Dumy Katalonii” sytuacja tego klubu była, delikatnie mówiąc, trudna. Po siedmiu seriach spotkań na koncie Barcelony były tylko cztery punkty. I wtedy pojawił się on. Pierwszy mecz, dwie bramki. „Barca” wygrywa z Granadą 4:0 i rozpoczyna marsz po tytuł. 26 spotkań bez porażki i pierwszy od czternastu lat tytuł mistrza Hiszpanii dla FC Barcelona. Indywidualnie to 26 spotkań i 16 bramek. Nic dziwnego, że cules Barcelony od razu pokochali tego przybysza z Holandii.
Co prawda był to jedyny tytuł mistrzowski wywalczony w Barcelonie przez Cruyffa jako piłkarz. Później miał jeszcze wrócić do stolicy Katalonii, już jako trener, i dać kibicom tego klubu jeszcze więcej powodów do radości.
Cruyff: Zmierzch
Chyba każdy piłkarz chciałby mieć taką końcówkę kariery jak Cruyff. Po etapie zarobkowej tułaczki w Stanach Zjednoczonych „Latający Holender” zdecydował się wrócić do ojczyzny. Był to powrót godny mistrza.
Dwa sezony w Ajaksie i dwa mistrzostwa. Potem włodarze amsterdamskiego klubu popełnili błąd, którego zapewne długo żałowali. 36-letni wówczas zawodnik został uznany, za zbyt starego, by móc grać w takim klubie jak Ajax. Nie muszę wspominać, że wybitnemu napastnikowi nie spodobała się taka decyzja włodarzy swojego ukochanego klubu i żeby zrobić im na złość, podpisał umowę z Feyenoordem. Największym rywalem. Efekt? Mistrzostwo po dziewięciu latach powędrowało do Rotterdamu, a dumny z siebie Cruyff z dorobkiem 11 bramek zakończył ostatni sezon w swej pięknej karierze.
Przez wielu określany był jako najwybitniejszy zawodnik w historii futbolu. Szybkość, drybling i boiskowa inteligencja to cechy, które wyróżniały „boskiego Johana” spośród wszystkich piłkarzy.
Cruyff: Reprezentant
To chyba jedyna drużyna, która z „boskim Johanem” w składzie nie wygrała żadnego trofeum. Trudno uznać za sukces drugie miejsce na mundialu w 1974 roku. A to dlatego, że reprezentacja „Oranje” powszechnie została uznana za najlepiej grającą drużynę tamtego turnieju. Ale cóż to znaczy, skoro nie dane im było stanąć na najwyższym stopniu podium, bo w finale lepsza okazała się reprezentacja Niemiec.
Guardiola, uczeń Cruyffa (fot. sport.es)
Wspomniałem wcześniej o niepokornym charakterze Cruyffa. Warto wspomnieć, że jest pierwszym zawodnikiem reprezentacji Holandii, który został ukarany czerwoną kartką. Mało tego, sędzia zmuszony był wyrzucić go z boiska już w jego drugim występie w kadrze. Cruyff był tak zniesmaczony dobrą grą swoich boiskowych rywali z Czechosłowacji, że jednego z nich chciał pobić.
Reprezentacyjny licznik Cruyffa zatrzymał się na liczbie 48 spotkań i 33 bramek. Troszkę za mało jak na tak wybitnego piłkarza.
Cruyff: Trener
Nie wszyscy wielcy piłkarze są wielkimi trenerami. Cruyffowi się ta sztuka udała. Właściwie, patrząc na obecną Barcelonę ze świadomością, że to właśnie Holender położył podwaliny pod system szkolenia, trzeba się zastanowić, czy przez przypadek nie był/jest większym trenerem niż był piłkarzem.
Swoją przygodę z trenerską ławką rozpoczynał oczywiście w Ajaksie. Dwa sezony pracy w tym klubie pokazały, że Cruyff ma zadatki na wielkiego szkoleniowca. Lata 1985-1987 to dwa krajowe puchary dla „Joden” i jeden Puchar Zdobywców Pucharów. Jak na pierwsze trenerskie szlify całkiem nieźle.
I wtedy przyszedł czas na powrót do Katalonii. Jako zawodnik „boski Johan” dał cules tylko jedno mistrzostwo, teraz miało być znacznie, znacznie lepiej.
Do Barcelony trafił w 1988 roku. Na pierwszy sukces trzeba było czekać rok. Kiedy w Polsce obalany był poprzedni system, to Cruyff zdobywał z Barceloną Puchar Zdobywców Pucharów. Ale jego wielki zespół się dopiero tworzył.
Kolejny sezon to pierwszy triumf nad odwiecznym rywalem Barcelony, Realem Madryt. Finał Pucharu Króla i zwycięstwo Katalończyków 2:0. Cules zaczynali kochać Cryuffa trenera. Ich miłość miała systematycznie rosnąć.
Następne cztery sezony to absolutna dominacja Barcelony w Hiszpanii. Cztery tytuły mistrza kraju z rzędu, do tego pierwszy w historii klubu triumf w Lidze Europy w 1992 roku na Wembley, gdzie dream team prowadzony przez Holendra okazał się lepszy od Sampdorii, pokonując ją 1:0.
To Cruyff ukształtował Barcelonę, jako drużynę, która słynie z ofensywnej gry. Sam był napastnikiem i wychodził z założenia, że prowadzone przez niego kluby mają prezentować ładny dla oka, nastawiony na grę do przodu futbol.
Oprócz charakterystycznego stylu gry, Holender wypromował też kilku wybitnych piłkarzy. Stoiczkow, Guardiola, Romario, Bakero, Koeman, Laudrup, Rijkaard. To tylko niektóre nazwiska piłkarzy, którzy najlepsze lata swojej kariery spędzili pod okiem „boskiego Johana”.
Dobra passa Holendra skończyła się po sezonie 1993/1994. Od tamtej pory nie wygrał z Barceloną nic i po dwóch latach posuchy musiał opuścić stolicę Katalonii. Nie zmienia to faktu, że do dziś traktowany jest w tym mieście jako osoba niezwykle ważna, która dała wiele radości kibicom „Blaugrany”. Za kadencji poprzedniego prezydenta Barcelony, Joana Laporty, Cruyff był honorowym prezesem klubu. Dopiero obecny włodarz FCB, Sandro Rosell, pozbawił go tego zaszczytu. Nie trzeba dodawać, że większości kibiców się to nie spodobało.
Właściwie można powiedzieć, że wraz z końcem katalońskiej przygody z ławką trenerską skończyła się kariera Cruyffa trenera. Już nigdy, po 1996 roku, „Latający Holender” nie podjął się poważnej pracy na ławce. Co prawda od 2009 roku jest selekcjonerem kadry Katalonii, ale trudno nazwać to poważną pracą. Chociaż jestem w stanie zaryzykować stwierdzenie, że podopieczni Cruyffa sprawiliby kłopot niejednej drużynie narodowej.
Cruyff: Łowca trofeów
Łącznie jako piłkarz i trener „boski Johan” zdobył 38 trofeów. Na placu gry pojawił się 520 razy, strzelając aż 290 bramek. Trzykrotnie wygrał Złotą Piłkę. Te liczby nie pozostawiają wątpliwości. Cruyff jest jedną z najwybitniejszych postaci w historii piłki nożnej. Chapeau bas.
artykuł z rażącym błędem panie Łukaszu
Grabowski czy aby na pewno Barcelona
wygrała z Sampdoria w finale na Wembley 2-0? Chyba
NIE!
~
~FCB
kozacki balans ciałem
Dodaj komentarz
W historii futbolu jest kilku zawodników, którzy swoją grą na trwałe zapisali się w pamięci kibiców. Pele, Maradona, Platini, Ronaldo, Cruyff. To tylko niektórzy. O tym, który z nich był najlepszy na boisku, można się długo spierać. Jeżeli jednak dołożymy do tego kategorię najlepszy trener, to odpowiedź może być tylko jedna: Johan Cruyff.
Johan Cruyff: Początek
Jedna z najbardziej wyrazistych postaci w historii piłki nożnej przyszła na świat 25 kwietnia 1947 roku w Amsterdamie. I chociaż mały Johan nie miał na to najmniejszego wpływu, to urodził się w szpitalu, który był oddalony zaledwie 500 metrów od stadionu Ajaksu. Przypadek? Pewnie tak, ale jakże pasujący do dalszych losów naszego bohatera.
Johan Cruyff (fot. skysports.com)
Jak na dobrego obywatela stolicy Holandii przystało, Cruyff od dziecka związany był z Ajaksem. Co prawda pracę w klubie zaczynał od… wbijania chorągiewek i kosmetyki murawy, ale szybko stał się kimś znaczącym w tym klubie dużo więcej. Stał się legendą „Joden”.
Zadebiutował w barwach stołecznego klubu w wieku lat siedemnastu. Zaczął, jak na wschodzącą gwiazdę przystało, od mocnego uderzenia. Pierwszy mecz, pierwszy gol. Co prawda sezon 1964/1965 był jednym z najgorszych w historii Ajaksu, ale to, co stało się później z tą drużyną, głównie za sprawą, „boskiego Johana”, tylko pokazuje, jak wielkim był zawodnikiem. Od samego początku.
Jak wspomniałem, sezon 1964/1965 był jednym z najgorszych w historii najbardziej utytułowanego holenderskiego klubu, Ajax zajął bowiem dopiero 13. lokatę w końcowej tabeli. Sezon później było już o niebo lepiej. Prowadzeni przez młodziutkiego Cruyffa koledzy zdobyli mistrzostwo Holandii, a „boski Johan” w swoim pierwszym pełnym sezonie trafił do siatki aż 25 razy w 23 meczach.
Pierwsza przygoda Cruyffa z „Joden” trwała dziewięć lat. Dziewięć pięknych, pełnych sukcesów, bramek, indywidualnych popisów i kontrowersji lat. Podczas tych dziewięciu lat aż sześciokrotnie dane było „boskiemu Johannowi” cieszyć się z tytułu mistrza Holandii. Imponujące. Ajax dominował nie tylko na krajowym podwórku. Trzy razy z rzędu zdobył Puchar Europy w latach 1971-1973.
Jeszcze większe wrażenie musi robić statystyka strzelonych bramek. Łączenie 240 występów, 190 bramek. Ale jeżeli w wieku dwudziestu lat strzela się sześć bramek w jednym meczu, to wielka kariera jest po prostu przymusem, a trafianie do siatki rywala to oczywista oczywistość.
Jeżeli już jesteśmy przy tym, co wychodziło Cruyffowi najlepiej, czyli przy zdobywaniu goli, to trzeba wspomnieć o fenomenalnym w jego wykonaniu roku 1967. Nagroda Złotego Buta dla najlepszego strzelca na europejskich boiskach przypadła właśnie jemu, a wynik 43 bramki w 44 spotkaniach musi budzić szacunek.
Cruyff: Katalonia
To druga ojczyzna Johana Cruyffa. Kiedy w 1973 roku, po długich negocjacjach, wreszcie trafił do „Dumy Katalonii” sytuacja tego klubu była, delikatnie mówiąc, trudna. Po siedmiu seriach spotkań na koncie Barcelony były tylko cztery punkty. I wtedy pojawił się on. Pierwszy mecz, dwie bramki. „Barca” wygrywa z Granadą 4:0 i rozpoczyna marsz po tytuł. 26 spotkań bez porażki i pierwszy od czternastu lat tytuł mistrza Hiszpanii dla FC Barcelona. Indywidualnie to 26 spotkań i 16 bramek. Nic dziwnego, że cules Barcelony od razu pokochali tego przybysza z Holandii.
Co prawda był to jedyny tytuł mistrzowski wywalczony w Barcelonie przez Cruyffa jako piłkarz. Później miał jeszcze wrócić do stolicy Katalonii, już jako trener, i dać kibicom tego klubu jeszcze więcej powodów do radości.
Cruyff: Zmierzch
Chyba każdy piłkarz chciałby mieć taką końcówkę kariery jak Cruyff. Po etapie zarobkowej tułaczki w Stanach Zjednoczonych „Latający Holender” zdecydował się wrócić do ojczyzny. Był to powrót godny mistrza.
Dwa sezony w Ajaksie i dwa mistrzostwa. Potem włodarze amsterdamskiego klubu popełnili błąd, którego zapewne długo żałowali. 36-letni wówczas zawodnik został uznany, za zbyt starego, by móc grać w takim klubie jak Ajax. Nie muszę wspominać, że wybitnemu napastnikowi nie spodobała się taka decyzja włodarzy swojego ukochanego klubu i żeby zrobić im na złość, podpisał umowę z Feyenoordem. Największym rywalem. Efekt? Mistrzostwo po dziewięciu latach powędrowało do Rotterdamu, a dumny z siebie Cruyff z dorobkiem 11 bramek zakończył ostatni sezon w swej pięknej karierze.
Przez wielu określany był jako najwybitniejszy zawodnik w historii futbolu. Szybkość, drybling i boiskowa inteligencja to cechy, które wyróżniały „boskiego Johana” spośród wszystkich piłkarzy.
Cruyff: Reprezentant
To chyba jedyna drużyna, która z „boskim Johanem” w składzie nie wygrała żadnego trofeum. Trudno uznać za sukces drugie miejsce na mundialu w 1974 roku. A to dlatego, że reprezentacja „Oranje” powszechnie została uznana za najlepiej grającą drużynę tamtego turnieju. Ale cóż to znaczy, skoro nie dane im było stanąć na najwyższym stopniu podium, bo w finale lepsza okazała się reprezentacja Niemiec.
Guardiola, uczeń Cruyffa (fot. sport.es)
Wspomniałem wcześniej o niepokornym charakterze Cruyffa. Warto wspomnieć, że jest pierwszym zawodnikiem reprezentacji Holandii, który został ukarany czerwoną kartką. Mało tego, sędzia zmuszony był wyrzucić go z boiska już w jego drugim występie w kadrze. Cruyff był tak zniesmaczony dobrą grą swoich boiskowych rywali z Czechosłowacji, że jednego z nich chciał pobić.
Reprezentacyjny licznik Cruyffa zatrzymał się na liczbie 48 spotkań i 33 bramek. Troszkę za mało jak na tak wybitnego piłkarza.
Cruyff: Trener
Nie wszyscy wielcy piłkarze są wielkimi trenerami. Cruyffowi się ta sztuka udała. Właściwie, patrząc na obecną Barcelonę ze świadomością, że to właśnie Holender położył podwaliny pod system szkolenia, trzeba się zastanowić, czy przez przypadek nie był/jest większym trenerem niż był piłkarzem.
Swoją przygodę z trenerską ławką rozpoczynał oczywiście w Ajaksie. Dwa sezony pracy w tym klubie pokazały, że Cruyff ma zadatki na wielkiego szkoleniowca. Lata 1985-1987 to dwa krajowe puchary dla „Joden” i jeden Puchar Zdobywców Pucharów. Jak na pierwsze trenerskie szlify całkiem nieźle.
I wtedy przyszedł czas na powrót do Katalonii. Jako zawodnik „boski Johan” dał cules tylko jedno mistrzostwo, teraz miało być znacznie, znacznie lepiej.
Do Barcelony trafił w 1988 roku. Na pierwszy sukces trzeba było czekać rok. Kiedy w Polsce obalany był poprzedni system, to Cruyff zdobywał z Barceloną Puchar Zdobywców Pucharów. Ale jego wielki zespół się dopiero tworzył.
Kolejny sezon to pierwszy triumf nad odwiecznym rywalem Barcelony, Realem Madryt. Finał Pucharu Króla i zwycięstwo Katalończyków 2:0. Cules zaczynali kochać Cryuffa trenera. Ich miłość miała systematycznie rosnąć.
Następne cztery sezony to absolutna dominacja Barcelony w Hiszpanii. Cztery tytuły mistrza kraju z rzędu, do tego pierwszy w historii klubu triumf w Lidze Europy w 1992 roku na Wembley, gdzie dream team prowadzony przez Holendra okazał się lepszy od Sampdorii, pokonując ją 1:0.
To Cruyff ukształtował Barcelonę, jako drużynę, która słynie z ofensywnej gry. Sam był napastnikiem i wychodził z założenia, że prowadzone przez niego kluby mają prezentować ładny dla oka, nastawiony na grę do przodu futbol.
Oprócz charakterystycznego stylu gry, Holender wypromował też kilku wybitnych piłkarzy. Stoiczkow, Guardiola, Romario, Bakero, Koeman, Laudrup, Rijkaard. To tylko niektóre nazwiska piłkarzy, którzy najlepsze lata swojej kariery spędzili pod okiem „boskiego Johana”.
Dobra passa Holendra skończyła się po sezonie 1993/1994. Od tamtej pory nie wygrał z Barceloną nic i po dwóch latach posuchy musiał opuścić stolicę Katalonii. Nie zmienia to faktu, że do dziś traktowany jest w tym mieście jako osoba niezwykle ważna, która dała wiele radości kibicom „Blaugrany”. Za kadencji poprzedniego prezydenta Barcelony, Joana Laporty, Cruyff był honorowym prezesem klubu. Dopiero obecny włodarz FCB, Sandro Rosell, pozbawił go tego zaszczytu. Nie trzeba dodawać, że większości kibiców się to nie spodobało.
Właściwie można powiedzieć, że wraz z końcem katalońskiej przygody z ławką trenerską skończyła się kariera Cruyffa trenera. Już nigdy, po 1996 roku, „Latający Holender” nie podjął się poważnej pracy na ławce. Co prawda od 2009 roku jest selekcjonerem kadry Katalonii, ale trudno nazwać to poważną pracą. Chociaż jestem w stanie zaryzykować stwierdzenie, że podopieczni Cruyffa sprawiliby kłopot niejednej drużynie narodowej.
Cruyff: Łowca trofeów
Łącznie jako piłkarz i trener „boski Johan” zdobył 38 trofeów. Na placu gry pojawił się 520 razy, strzelając aż 290 bramek. Trzykrotnie wygrał Złotą Piłkę. Te liczby nie pozostawiają wątpliwości. Cruyff jest jedną z najwybitniejszych postaci w historii piłki nożnej. Chapeau bas.