Ponownie nie byli faworytami. Nikt od nich nie oczekiwał cudów. Brązowi medaliści zeszłego sezonu PKO BP Ekstraklasy po raz pierwszy w historii klubu zagrali w III rundzie eliminacji do Ligi Europy. I to nie z byle kim, bo przeciwko silnej FC Kopenhaga. Jeżeli o meczach Piasta Gliwice z Dynamem Mińsk czy rok wcześniej z BATE Borysów mówiło się, że były to starcia z serii „mission impossible”, tak dzisiejsze spotkanie można było określić niemal identycznym mianem. Jednakże dzisiaj nie udało się sprawić niespodzianki. Wicemistrz Danii pokonał gliwiczan 3:0.
Już wielokrotnie pisaliśmy o tym, że to na faworytach zawsze spoczywa presja. Dzisiaj faworytem niezaprzeczalnie byli Duńczycy, którzy w ostatnich latach regularnie grali w europejskich pucharach. Piast mógł, Kopenhaga musiała. Jednakże polscy fani z pewnością liczyli na sprawienie niespodzianki. A, jeśli ta by się ziściła – byłaby ogromna. Chociażby dlatego, że Piast Gliwice nigdy wcześniej nie zaszedł tak daleko w eliminacjach do europejskich pucharów.
Punktem łączącym obie ekipy przed dzisiejszym starciem mógł być fakt, że obie niezbyt dobrze wystartowały w swoich ligach. „Piastunki” po czterech kolejkach PKO BP Ekstraklasy ze zdobytym jednym punktem szorują po dnie tabeli. Ich duński przeciwnik po dwóch meczach ma „oczko” mniej i wyłącznie dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli.
Podopieczni Waldemara Fornalika w przeciwieństwie do Kopenhagi nie zdołali jeszcze zdobyć na krajowym podwórku ani jednego gola. Gospodarzom dzisiejszego starcia ta sztuka udała się trzy razy, choć stracili dwa gole więcej. Jednakże gliwiczanie zupełnie inaczej grają w europejskich pucharach. Na arenie międzynarodowej bowiem w dwóch dotychczasowych spotkaniach ich bilans wynosi 5:2. Duńczycy rozegrali do tej pory tylko jeden mecz w eliminacjach do Ligi Europy – pokonali szwedzki Göteborg 2:1.
Wilczek zasmuca Polaków
Nie dało się ukryć, że z uwagi na to, że to gospodarze byli faworytami dzisiejszego starcia, to oni będą od samego początku narzucać swój styl gry. Piast miał za to ostrożnie, bez większych szarż wyczekiwać błędu rywala. Zresztą szkoleniowiec gliwiczan Tomasz Fornalik, który zastępuje w roli pierwszego trenera swojego brata, będącego w izolacji Waldemara, doskonale zdawał sobie sprawę z tego, z kim przyszło się dzisiaj Piastowi mierzyć.
– Kopenhaga jest bardzo solidnym i klasowym zespołem. W ostatniej edycji Ligi Europy zakończyła udział dopiero porażką z Manchesterem United i doskonale o tym wiemy – tłumaczył na konferencji przedmeczowej Fornalik. – Skład personalny tej drużyny został zachowany. Mamy świadomość, z kim się mierzymy, ale o wszystkim decyduje jedno spotkanie. Jesteśmy przygotowani na intensywny mecz i takiego właśnie się spodziewamy – dodawał.











