Po euforii związanej z wygraną naszej reprezentacji czas na szarą rzeczywistość na boiskach Ekstraklasy. W 14. kolejce spotkań nie dojdzie raczej do zmiany lidera, bo Jagiellonia Białystok zmierzy się przed własną publicznością ze słabiutką Cracovią. Trudne zadanie przed Koroną Kielce, którą czeka starcie z Górnikiem. W roli zdecydowanych faworytów do wygrania swoich meczów przystąpią natomiast Lech, Wisła i Legia.

Lider pogrąży „Pasy”?
Zdesperowana Cracovia jedzie po punkty do Białegostoku. Każdy inny wynik niż zdecydowana wygrana Jagiellonii będzie jednak sensacją. „Żółto-czerwoni” są bardzo niegościnni w tym sezonie – sześć zwycięstw w sześciu spotkaniach. Nie wydaje się, aby to właśnie krakowianie zostali pierwszym zespołem, który „urwie” im punkty na własnym obiekcie. Trudno znaleźć jakiekolwiek argumenty przemawiające na korzyść „Pasów”. Pięć porażek w siedmiu wyjazdowych meczach, a do tego aż czternaście straconych bramek, nie wróżą sukcesu w stolicy Podlasia. Problem stanowią również kontuzje. Na urazy narzekają Łukasz Mierzejewski, Mariusz Sacha, Michał Goliński, Mateusz Klich, a pod znakiem zapytania stoi występ Arkadiusza Radomskiego.
– Trochę to się posypało, ale damy radę. Nie mamy zbyt dużego pola manewru, ale poradzimy sobie z ustawieniem. Nie będziemy odkrywać wszystkich kart – powiedział trener Cracovii, Jurij Szatałow.
Być może na lepszą grę Cracovii wpłynie tzw. kazus Wojciechowskiego zastosowany przez prezesa Filipiaka, który w tym tygodniu wstrzymał pensje piłkarzom. Przypomnijmy, że po zawieszeniu wypłat „Czarne Koszule” o mały włos nie wygrały z Lechem Poznań. Co ciekawe, dla Jurija Szatałowa będzie to drugie w tym sezonie starcie z Jagiellonią. Zaledwie miesiąc temu prowadzona przez niego Polonia Bytom uległa „Dumie Podlasia” 0:3…
Górnik podniesie się z kolan?
Zabrzanie będą chcieli się zrehabilitować za sromotną porażkę 0:4 w ostatniej kolejce ze Śląskiem Wrocław. Zadanie nie będzie łatwe, bo nie dość, że przyjeżdża wicelider, to jeszcze defensywa jest przetrzebiona kontuzjami. Wiadomo już, że Adam Nawałka nie będzie mógł skorzystać z Michała Bembena i Adama Banasia.
– Okres przygotowawczy do meczu z Koroną był bardzo krótki, ale przepracowaliśmy go intensywnie. Mam nadzieję, że wyjdziemy na boisko z zupełnie innym nastawieniem niż we Wrocławiu i wygramy – powiedział trener Górnika
Nie ma wątpliwości, iż Górnik jest w stanie wygrać z Koroną. O ich tej drużyny przekonały się już pierwsze trzy zespoły poprzedniego sezonu Ekstraklasy, czyli Lech, Wisła i Ruch, które poległy w Zabrzu. Będzie to siódme starcie obu ekip w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce. Korona nie przegrała ani jednego z tych spotkań, a w jej składzie pojawi się prawdopodobnie najlepszy strzelec, Andrzej Niedzielan. Dla kogo „siódemka” okaże się szczęśliwa?











