W swoim pierwszym meczu po powrocie do Ligue 1 AS Monaco zasłużenie pokonało na wyjeździe zespół Girondins Bordeaux. Bramki padły w samej końcówce spotkania, a ich strzelcami byli Riviere i Falcao. Dla Kolumbijczyka była to pierwsza oficjalna bramka w barwach AS Monaco i w Ligue 1.
AS Monaco jest tylko beniaminkiem Ligue 1, ale przez wielu uznawane jest za drugą siłę w lidze francuskiej, zaraz po PSG. W swoim składzie ma wielu nowych zawodników z Radamelem Falcao na czele. Z kolei z Bordeaux odeszło kilku ważnych piłkarzy i mimo że zawodnicy Francisa Gillota byli gospodarzami, to większe szanse na zwycięstwo dawano piłkarzom Claudio Ranieriego.

Od samego początku mecz toczył się w szybkim tempie. Już w 2. minucie groźnie zrobiło się w polu karnym Bordeaux, ale w ostatniej chwili obrońca gospodarzy wybił piłkę spod nóg Falcao. W odpowiedzi cztery minuty później Obraniak dośrodkował na przedpole bramki Monaco, ale Saivet nie zdołał skierować piłki do bramki.
Zapowiedzi tego, że AS Monaco będzie silne w sezonie 2013/2014 w Ligue 1, potwierdzały się z każdą minutą. W ciągu kilku minut zawodnicy z księstwa stworzyli sobie dwie wyśmienite okazje. Najpierw ładnym strzałem z półwoleja popisał się Argentyńczyk Lucas Ocampos, ale piłka trafiła tylko w słupek bramki Carrasso. Za chwilę to właśnie bramkarz Bordeaux wystąpił w roli głównej, popisując się wspaniałą paradą po uderzeniu Rodrigueza. Pomocnik sprowadzony z Porto do AS Monaco mógł wpisać się na listę strzelców w 37. minucie, jednak zamiast sam wykańczać akcję jeden na jeden z golkiperem „Żyrondystów”, zagrał niecelnie do Falcao.
Bordeaux ograniczało się tylko do kontrataków, które nie przyniosły jednak żadnych skutków. Do przerwy na stadionie Chaban Delmas było 0:0, ale lepiej grali piłkarze AS Monaco.
Po powrocie z szatni obraz gry nie uległ zmianie i lekką przewagę w grze nadal posiadali zawodnicy gości. Jednak to „Żyrondyści” powinni wyjść na prowadzenie. W 54. minucie napastnik gospodarzy, Henri Saivet, huknął z woleja, ale piłka o milimetry minęła słupek Subasicia. Ta sytuacja podziałała mobilizująco na gospodarzy, którzy wraz z upływem czasu rozkręcali się.
AS Monaco straciło na chwilę kontrolę nad operowaniem piłką, ale bardzo dobrze w defensywie spisywali się dwaj doświadczeni zawodnicy Jeremy Toulalan i Eric Abidal. W 71. minucie ponownie zakotłowało się w polu karnym Bordeaux. Po rzucie rożnym piłka odbijała się od kolejnych zawodników z Monako jak bila na stole bilardowym, aż wreszcie została wyekspediowana daleko od świątyni Carrasso. Pięć minut później po odegraniu Obraniaka na bramkę gościł strzelał Plasil, ale jego uderzenie minęło cel.












