Każdego roku przed rozpoczęciem nowego sezonu w Anglii wśród faworytów do końcowego triumfu wymienia się jednym tchem Chelsea, Arsenal, Manchester City, Manchester United, Liverpool oraz Tottenham. Potem zazwyczaj jest długo, długo nic. No chyba że zdarzy się sytuacja jak dwa sezony temu, kiedy wymienioną szóstkę pogodzili piłkarze Leicester City, zdobywając zupełnie niespodziewanie tytuł mistrza kraju. Padają głosy, że w tej kampanii taki scenariusz może się powtórzyć, tym razem za sprawą Evertonu.
Transfery przeprowadzone na Goodison Park śmiało dają kibicom prawo, żeby zaczęli marzyć o czymś więcej niż siódma lokata w tabeli Premier League. W swoim pierwszym sezonie trener Ronald Koeman położył solidne fundamenty pod taki sukces. Co prawda „The Toffees” nie udało się przebić do pierwszej szóstki, tracąc do niej aż siedem oczek, ale jednocześnie wypracowali piętnastopunktową przewagę nad ósmym Southampton. Wyraźnie widać, że powoli zbliżają się do czołówki, wyrastając na cichego faworyta. Sam Arsene Wenger, tuż przed pierwszą kolejką, jako czarnego konia rozgrywek wskazał właśnie Everton.
Kluczowe transfery
Mimo utraty swojej największej gwiazdy i najlepszego strzelca, Romelu Lukaku, udało się sprowadzić na Goodison Park zawodników ciekawych i dobrze rokujących na przyszłość.
Jako pierwszy do niebieskiej części Liverpoolu trafił 23-letni bramkarz Sunderlandu, Jordan Pickford. Suma, jaką zapłacono za młodego Anglika, 28,5 mln euro, niektórych zszokowała. Ale trzeba wziąć pod uwagę, że to zdecydowanie najlepszy zawodnik w poprzednim sezonie w drużynie „Czarnych Kotów”, niejednokrotnie ratujący kolegów z opałów. Gdyby nie postawa młodego bramkarza, być może już kilka kolejek wcześniej szykowano by się na Stadium of Light do spadku. Poza tym w dzisiejszych realiach, i to jeszcze na Wyspach, taka suma za perspektywicznego piłkarza nie powinna wzbudzać większych emocji. Jedno jest pewne – Pickford, jeśli podtrzyma swoją dyspozycję i jeszcze będzie się rozwijał, da wiele radości kibicom Evertonu i zapewni drużynie spokój między słupkami na kilka sezonów.
Kilka dni później w Merseyside pojawił się kolejny zawodnik. Mowa o kapitanie Ajaksu Amsterdam i reprezentancie Holandii, pomocniku Davym Klaassenie. 24-latek zimą łączony był z przenosinami m.in. do AS Roma, ale postanowił dograć sezon w Ajaksie. W międzyczasie zgłosił się po niego Everton, zaproponował 27 mln euro, wicemistrzowie Holandii ofertę zaakceptowali i przenosiny młodego pomocnika do Anglii stały się faktem. Klaassen w swoim ostatnim sezonie w Eredivisie ustrzelił 14 bramek, przy dziewięciu asystował, czy poradzi sobie równie dobrze na angielskich boiskach, przekonamy się wkrótce.
Kolejnym wzmocnieniem okazał się młodzieżowy reprezentant Hiszpanii i wychowanek Barcelony, Sandro Ramirez. Znów „The Toffees” udało się dokonać kapitalnego zakupu, bowiem na kartę zawodnika występującego w Maladze wydali zaledwie 6 mln euro. Hiszpan w poprzednim sezonie w 30 spotkaniach La Liga 14-krotnie wpisywał się na listę strzelców, doszedł również z reprezentacją U-21 do finału młodzieżowych mistrzostw Europy rozgrywanych w Polsce, gdzie „La Roja” uległa Niemcom zaledwie 0:1. Można przypuszczać, że Ramirez to świetna inwestycja i przyszłość Evertonu.











