EuroRaport z Soboty to przede wszystkim oczekiwanie polskiego kibica na mecz z wiecznie pięknie grającą w piłkę Hiszpanią, z którą ostatecznie zremisowaliśmy! Jednak za nim grano w Sevilli, to walka toczyła się w grupie E, czyli śmierci. Puskas Arena oraz Alianz Arena dostarczyły nam masę emocji. Do tego w Polsce obiegła z prędkością światła ocena selekcjonerów pod kątem ubioru, przygotowana przez „The Atletic”. Nie zabraknie też wątku… miłosnego!
Drugi tydzień europejskiego czempionatu to start z co najmniej dużym przytupem. To właśnie tego dnia zobaczyliśmy w grze aktualnych mistrzów świata, czyli Francuzów. Zdobywców tego samego tytułu w Brazylii, a więc reprezentację Niemiec, oraz triumfatorów z RPA – Hiszpanów. Do tego wciąż aktualni mistrzowie Europy – Portugalia. Dzięki nim wszystkim ten dzień był po prostu emocjonujący! Dlaczego? Tego wszystkiego dowiecie się, czytając ten artykuł.
https://twitter.com/gomori_pete/status/1406355269811048452?s=20
„Polska Husaria” się odrodziła! I mamy rekord
Polski kibic mógł w końcu patrzeć z dumą na grę swojej ukochanej drużyny! Z wyjątkiem dwóch akcji było bardzo dobrze. Po pierwsze tej, w której indywidualny błąd jednego z naszych obrońców kosztował nas stratę bramki, a po drugie zmarnowanej szansie Lewandowskiego w pierwszej połowie.
Słowa Janka Bednarka, z których pół Polski się śmiało, czyli „Polska Husaria”, nabierają po tym meczu całkiem innego wydźwięku. Teraz można w to po prostu uwierzyć i zaufać naszym reprezentantom. Po remisie z Hiszpanią taki kredyt im się należy. Nawet najwięksi krytycy z kadry muszą z taką racją stanu na ten moment się pogodzić.
Wczoraj ujrzeliśmy drużynę, która skoczy za sobą w ogień. Fantastycznie interweniujący Wojciech Szczęsny, szef obrony Kamil Glik, Piotr Zieliński jako nasz mózg środka pola – to oni są autorami tej wygranej. Warto też podkreślić, że w końcu przez szklany sufit przebił się nasz kapitan, czyli Robert Lewandowski. Gracz Bayernu Monachium wreszcie zdobył bramkę na turnieju rangi mistrzowskiej dla kadry (czekał na to aż od ostatniego naszego spotkania na Euro 2016 z Portugalią)!
Teraz po prostu musimy iść dalej za ciosem i zaufać zarówno całemu sztabowi szkoleniowemu, jak i chłopakom. „Orły Sousy” nie pękły, wręcz przeciwnie – nauczyły się fruwać. Kolejny mecz o wszystko ze Szwecją 23 czerwca 2021 o godzinie 18:00!












