W dwóch niedzielnych pojedynkach 10. kolejki Ligue 1 ekipa FC Lorient zremisowała z AC Ajaccio 4:4, a drużyna SC Bastia sensacyjnie pokonała gości z Bordeaux 3:1. Łącznie na francuskich boiskach padło aż dwanaście bramek.
FC Lorient – AC Ajaccio
Przed pierwszym niedzielnym pojedynkiem francuskiej Ligue 1 nikt się chyba nie spodziewał, iż na Stade Yves Allainmat padnie aż osiem bramek. Kibice nastawili się bowiem na dość monotonne spotkanie, sądząc, iż o ewentualnym zwycięstwie zadecyduje jedno trafienie. Na pierwszego gola długo czekać jednak nie musieliśmy. Już w 2. minucie meczu Jeremie Aliadiere świetnie zagrał wychodzącą piłkę do Chahira Belghazouaniego, a ten mocnym strzałem nie dał żadnych szans golkiperowi, ustalając wynik na 0:1. Kibice nie zdążyli dobrze odetchnąć po pierwszym trafieniu, a dziesięć minut później mieliśmy 0:2. Alain Traore z rzutu rożnego posłał futbolówkę wprost na głowę Adriana Mutu, który bez najmniejszego problemu pokonał Audardo. Kolejne minuty były jednak pokazem bezsilności ze strony zarówno jednej, jak i drugiej drużyny. Obie ekipy na siłę próbowały się przedrzeć pod pole karne rywala, ale defensorzy byli na miejscu. W 33. minucie goście nie mieli już jednak tak wiele szczęścia. Wesley Lautoa zdecydował się na strzał zza pola karnego i wpakował piłkę tuż obok prawego słupka bramki strzeżonej przez Ochoę. Odpowiedź ze strony gości była niemal natychmiastowa. Siedem minut po straconym golu zawodnicy AC Ajaccio zaatakowali gospodarzy z kontrataku, który po kilku podaniach pewnie wykorzystał Eduardo.

Kiedy wydawało się, że do przerwy wynik nie ulegnie już zmianie, w 45. minucie kibice mocno się zdziwili. Eduardo wybieg w sytuacji sam na sam z Audardem i wygrał ten pojedynek, podwyższając prowadzenie na 4:1. Wszyscy, którzy myśleli, że ów wynik pozwoli gościom wrócić do domu z trzeba punktami na koncie, musieli obejść się smakiem. Kilkanaście sekund po wznowieniu niedzielnego meczu podopieczni Christiana Gourcuffa zaczęli odrabiać duże straty. Jeremie Aliadiere wykorzystał zamieszanie w polu karnym rywala i mocnym uderzeniem pokonał zaskoczonego Ochoę, co przywróciło wiarę w wywalczenie chociażby punktu. Najwięcej do myślenia zawodnikom Alexa Duponta dał jednak w 79. minucie ponownie Jeremie Aliadiere. Francuz okiwał defensora FC Lorient i strzałem na dłuższy słupek zdobył gola kontaktowego. Najwyraźniej przyjezdni nie potraktowali poważnie ostrzeżenia z 79. minuty i już w doliczonym czasie bardzo drogo za to zapłacili.










