Raymond Domenech w poważnej piłce widziany był po raz ostatni wiele lat temu… W 2010 rozstał się z posadą selekcjonera kadry narodowej Francji i od tego czasu nie działał w profesjonalnej piłce. Teraz wraca, jak sam mówi, silniejszy i poprowadzi drużynę Waldemara Kity, FC Nantes.
Raymond Domenech, nowy trener FC Nantes, odbył w ten czwartek, ostatni dzień mijającego roku, swoją pierwszą konferencję prasową w „La Beaujoire” i przez ponad godzinę odpowiadał na pytania zgromadzonych dziennikarzy. Czy zaskoczył? Trochę tak. Bije się w pierś, zakasuje rękawy i nie chce popełniać błędów przeszłości, choć jest to postać kontrowersyjna i ciągnie się za nim kilka nieciekawych historii…
66-latek nie powinien trenować, ale ja już mogę…
Domenech obejmuje posadę w Nantes w wieku 68 lat, wkrótce stuknie mu kolejny roczek. I nie byłoby w tym zupełnie nic dziwnego, gdyby nie to, że jeszcze nie tak dawno sam sprzeciwiał się powierzaniu drużyny 66-letniemu wówczas Ranieriemu. Tak, tak… Kiedy Claudio Ranieri zaczynał pracę w 2017 roku (FC Nantes), Domenech był jednym z tych najgłośniej krzyczących, że to absolutnie nie powinno mieć miejsca, bo trener w tym wieku to już nie trener i nie podoła wyzwaniom, jakie niesie ze sobą akurat ta praca. Na wczorajszej konferencji zmienił jednak narrację, twierdząc, że był wtedy źle zrozumiany. Ech… ciekawa to może być przygoda, a FC Nantes może stać się wkrótce jedną z najbardziej medialnych drużyn we Francji. Może właściwie o to chodzi Kicie?!
Jako ciekawostkę możemy przypomnieć informację, że klubu Domenech nie trenował od 27 lat – w 1993 roku kończąc przygodę z Olympique Lyon. Czy się zatem odnajdzie?
Sześciomiesięczny kontrakt
Nikt tak naprawdę nie wie, co Domenech prezentuje obecnie, a jego przyjęcie do FC Nantes można rozpatrywać w formie małej sensacji. W latach 2004–2010 pracował – jak już wspomniano – z reprezentacją Francji, a wcześniej przez aż 13 lat z kadrami młodzieżowymi, i to właśnie za fachowca od wychowywania i kształtowania był uważany. Z seniorami szło mu różnie, a wszystko przypieczętowała afera podczas turnieju w RPA, w trakcie którego kompletnie nie mógł dogadać się ze swoimi podopiecznymi. To go na jakiś czas skończyło, wyciszył się, napisał książkę, działał w federacji, a teraz… postanowił wrócić.
Nantes zajmuje w Ligue 1 dopiero 16. miejsce, mając za sobą katastrofalną połowę sezonu. Naturalne było więc, że Waldemar Kita szukał będzie jakiegoś rozwiązania mogącego wyrwać drużynę z marazmu, ale że padnie akurat na niesfornego Raymonda, to nikt się chyba nie spodziewał. A jednak… Były selekcjoner dostał tylko sześciomiesięczną umowę i zadanie odbudowy drużyny, choć, jak to ma w zwyczaju, nie czuje się „strażakiem”, ale osobą, która z „Kanarkami” chce osiągnąć wiele.










