Saga związana z akcjonariuszami Korony Kielce wydaje się nie mieć końca. Mimo kolejnych spotkań w kasie klubu wciąż widać braki. W tej sytuacji zainterweniowało nawet miasto, które zabezpieczyło prawie 1,5 miliona złotych na rzecz klubu. Natomiast większe środki, 3,6 miliona, które mieli wyłożyć niemieccy właściciele, nadal nie trafiły do kasy. Kibice wzięli więc sprawy w swoje ręce – za pomocą twitterowej akcji #WoistDirk szukają Dirka Hundsdorfera.
Korona Kielce od blisko trzech, może nawet czterech lat znajduje się w centrum zainteresowań kibiców i mediów. Z punktu widzenia lokalnych fanów niestety nie chodzi o tu o wspaniałe wyniki czy efektowne transfery. Nieprzerwanie trwają spekulacje na temat nowych właścicieli zespołu, a szereg doniesień i komunikatów wręcz zalewa opinię publiczną. Zamiast skupić się (szczególnie teraz) na walce o utrzymanie drużyny w najwyższej klasie rozgrywkowej, tematem numerem jeden ponownie jest zachowanie niemieckim właścicieli i zawirowania wokół Dirka Hundsdorfera.
Końca nie widać
Zamieszanie wokół nowych władz klubu istnieje od dłuższego czasu. Kilka lat temu mówiło się o przedsiębiorcach z Senegalu. Następnie większościowym akcjonariuszem został Dieter Burdenski, który oddał zespół w ręce rodziny Hundsdorferów (posiada 72% udziałów w Koronie). Już wtedy pojawiło się zamieszanie, ponieważ władze miasta – na czele z prezydentem Bogdanem Wentą – zauważyły, że są pewne wątpliwości dotyczące umów.
Zamiast uratować Koronę, kolejni właściciele prosili miasto o następne dofinansowania. W ten sposób tylko w ubiegłym roku Kielce miały wyłożyć blisko 1,5 miliona złotych, a zarząd miał wystosować prośbę o kolejne 1,8 miliona. Działaniem nowych władz zainteresowała się również prokuratura. Patrząc na obecną sytuację, można dojść do wniosku, że to miasto i sponsorzy trzymają koroniarzy przy życiu. Pieniądze, które są własnością niemieckich działaczy, nadal nie pojawiły się w kasie. Konferencje prasowe z udziałem niemieckiego działacza można policzyć na palcach jednej ręki, co nie powinno mieć miejsca, szczególnie biorąc pod uwagę sytuację Korony Kielce.
W momencie, gdy przyszłość zespołu (ta sportowa i organizacyjna) wisi na cienkim włosku, władze nagle zapadły się pod ziemię. Dirk Hundsdorfer umiejętnie unika wszelkich prób kontaktu ze strony klubu, kibiców i miasta. Lokalnie mówi się o szukaniu kolejnych ewentualnych udziałowców. Jednak w obecnej sytuacji nie ma miejsca i czasu na plotki.
Niefortunny zbieg okoliczności
Oprócz problemów z właścicielami położenie czysto piłkarskie również jest nie do pozazdroszczenia. Sytuację Korony Kielce próbuje uratować Maciej Bartoszek, który w 2017 roku wyrównał najlepszy wynik w historii klubu i zajął 5. miejsce w LOTTO Ekstraklasie. Sam trener został wybrany na szkoleniowca sezonu. Początki były udane, zaczęło się od pokonania ŁKS-u Łódź i Wisły Płock. Nadzieja na utrzymanie znów się budziła. Jednak jak szybko się pojawiła, tak szybko zniknęła. Przyszła passa sześciu meczów bez zwycięstwa.











