Olympique Marsylia zremisowała w niedzielę z niżej notowaną Tuluzą 2:2. Szkoleniowiec „Les Phoceens” podkreślił jednak, że 10 minut przed końcowym gwizdkiem jego zespół jeszcze przegrywał, wiec zdobycie jednego punktu nie jest takim złym osiągnięciem.
30. kolejka ligi francuskiej opiewała w niespodzianki. Rozpoczęło się od sobotniej porażki Lille w Monako. Dwie godziny później Stade Rennes podzielił losy „Les Dogues” w derbach Bretanii. Kiedy wydawało się, że Olympique Marsylia doskoczy do zawodników Rudiego Garcii na jedno oczko, do kolejnej sensacji doszło na Stade Velodrome, gdzie niedzielnego popołudnia padł remis 2:2 w rywalizacji Olympique Marsylia – Tuluza. Didier Deschamps uważa jednak zdobycie jednego punktu za swoisty sukces. Nic dziwnego, gdyż jeszcze 10 minut przed końcem meczu Tuluza prowadziła 2:1.
– Mając na uwadze, jak wszystko się układało, to że przegrywaliśmy w 80. minucie, wywalczenie punktu nie jest takie złe. Zdobyliśmy jedno oczko, podczas gdy inne zespołu z czuba nie potrafiły osiągnąć nawet remisu. Na tym etapie powinno się wygrywać swoje mecze, ale cóż… Popełniliśmy błędy, więc musimy się cieszyć taką zdobyczą. Niewiele osób przewidziało, że Lille przegra w Monako, a my zremisujemy z Tuluzą. Bitwa o mistrzostwo będzie toczyć się do ostatniej kolejki– stwierdził Deschamps.
W kolejnej serii spotkań, zespół Didiera Deschampsa ponownie może stracić punkty, zmierzy się bowiem na Stade de la Mosson z szóstym w tabeli Montpellier HSC. Będzie to rozgrzewka przed finałem Coupe de la Ligue, który będzie rywalizacją właśnie tych dwóch drużyn.










