W zaległym spotkaniu 18. kolejki Premiership Liverpool na własnym stadionie pokonał Fulham 1:0. Jest to drugie zwycięstwo z rzędu nowego menadżera „The Reds” Kenny’ego Dalglisha.
Spotkanie na Anfield Road bardzo powoli się rozkręcało. Obie drużyny grały bardzo zachowawczo, skupiając się na ataku pozycyjnym i szukaniu luk w obronie przeciwnika. Na ciekawe sytuacje kibice czekali aż do 24. minuty spotkania, gdy strzałem z dystansu popisał się Glen Johnson. Uderzenie byłego zawodnika Chelsea z trudem obronił David Stockdale. Na odpowiedź ze strony „The Cottegers” nie trzeba było długo czekać, gdyż pięć minut później Mousa Dembele zmarnował stuprocentową sytuację, trafiając prosto w hiszpańskiego golkipera „The Reds”. Do przerwy wynik nie uległ zmianie.
Po zmianie stron gospodarze jeszcze bardziej przycisnęli Fulham, czego rezultatem było bramka w 52. minucie spotkania. Fernando Torres pospał piłkę obok obrońcy i bramkarza Fulham, z interwencją ruszył John Paintsil, ale zrobił to tak niefortunnie, że sam wpakował piłkę do siatki. Kilka minut później mogło być już 1:1, jednak strzał Clinta Dempseya pewnie wybronił Jose Reina. Podopieczni Marka Hughesa coraz bardziej przejmowali inicjatywę i szukali szansy na zdobycie bramki. Doskonałą okazję miał Brade Hangeland, jednak jego uderzenie głową z linii bramkowej wybił Raul Meireles. Wynik mógł jeszcze zmienić Mousa Dembele, ale podobnie jak w pierwszej połowie nie potrafił wykorzystać dobrego podania od kolegi z drużyny. Ostatecznie trzy punkty zostały w Liverpoolu.
Dzięki wygranej „The Reds” awansowali na siódmą premiowaną grę w Lidze Europejskiej pozycję, natomiast Fulham dalej okupuje 15. lokatę niepewny swojego losu w Premiership.










