Śląsk Wrocław marzył o budowaniu serii wygranych po ubiegłotygodniowej wygranej z Odrą Opole. Na Tarczyński Arenę przybył wicelider tabeli, czyli Chrobry Głogów. Zadanie wydawało się na papierze trudniejsze, lecz dla zespołu, który chce awansować, ten mecz mógł zakończyć się tylko w jeden sposób. Natomiast piłkarze Łukasza Becelli nie zaznali smaku porażki w 2026 roku. Dlatego życie napisało nam swój scenariusz na to ponad 90 minut, bo czyjaś passa musiała się zakończyć.
Powiew stabilizacji?
Śląsk Wrocław rozegrał solidne spotkanie w 22. kolejki Betclic 1. Ligi, gdy pokonał 3:0 Odrę Opole. Ante Simundza postanowił wystawić taki sam skład poza jedną wymuszoną korektą. Jorge Yriarte zastąpił zawieszonego za kartki Michała Mokrzyckiego. W ten sposób ujrzeliśmy po raz drugi wiosną duet Patryka Sokołowskiego z reprezentantem Wenezueli od 1. minuty.
Nasze oczy przykuwał Timotej Jambor, który rozochocił apetyty we Wrocławiu. Słowak popisał się dubletem w poprzedniej kolejce i byliśmy bardzo zainteresowani jego występem. Piotr Samiec-Talar i Luka Marjanac mieli odpowiadać za serwis do sprowadzonego zimą napastnika.
Naszą uwagę poświęcimy obronie słoweńskiego szkoleniowca, która zagrała w końcu bez straconej bramki. Czy to był tylko przebłysk oraz słabość rywala? Wybiegł na murawę ten sam tercet na środku defensywy. Marc Llinares zaklepał lewe wahadło, a Krzysztof Kurowski zapracował sobie na kolejną szansę po przeciwległej stronie.

Imponujący powrót
Śląsk Wrocław rozbujał swojego przeciwnika w tamtej serii gier w drugiej odsłonie. Pierwsza była kompletnie do zapomnienia, lecz start meczu z Chrobrym Głogów był podtrzymaniem formy ze spotkania z Odrą Opole. Wrocławianie pokazali się jako ekipa, która chce kreować akcję i zdominować tę potyczkę. Ante Simundza zaproponował swoim zawodnikom plan, który okazał się skuteczny. Przede wszystkim sami gracze czuli się w nim bardzo dobrze i wyszli pewni oraz zdeterminowani, aby realizować wskazania słoweńskiego trenera. Szkoleniowiec podkreślił w swoim podsumowaniu tego wieczoru, że jest usatysfakcjonowany postawą ofensywy z pierwszej połowy.
Napędza się lider
Piotr Samiec-Talar błyszczał w ciągu pierwszych 45 minut. 24-latek posyłał otwierające piłki do swoich partnerów, które dynamizowały akcję. Wychowanek WKS-u dopieszcza wykonywanie stałych fragmentów gry, co dostrzegamy z tygodnia na tydzień. Może nie przekuwa się to na bramki, ale te piłki są posyłane w światło bramki lub celnie do partnerów ustawionych w polu karnym. Kapitan „Zielono-biało-czerwonych” oddał kąśliwy strzał z rzutu wolnego oraz brał czynny udział w budowaniu ataków nawet bez kontaktów z futbolówką. Śląsk Wrocław znalazł się w „szesnastce” Dawida Arndta po przepuszczeniu piłki przez Piotra Samca-Talara.












