Śląsk Wrocław podejmował w kolejnej próbie przełamania Odrę Opole w meczu 22. kolejki Betclic 1. Ligi. Dla spadkowicza był to jeden z ostatnich momentów, aby przebudzić się z ogromnego marazmu. Rywale zaczynają odjeżdżać, a ekipa słoweńskiego trenera zatrzymała się w miejscu. Jednak Tarczyński Arena sprzyja w dalszym ciągu „Zielono-biało-czerwonym” i sytuacja nie jest tak dramatyczna.
Ciąg dalszy poszukiwań
Śląsk Wrocław przystąpił do niedzielnego starcia w zmienionym składzie względem wyjazdu z ubiegłego tygodnia. Oczywiście Michał Szromnik strzegł bramki gospodarzy, a cała piątka obrońców nie zmieniła się. Michał Rosiak nie wygryzł Krzysztofa Kurowskiego, a kolejną szansę na zachowanie czystego konta dostali Lamine Ba, Mariusz Malec i Yehor Matsenko.
Trzeci mecz „Zielono-biało-czerwonych” zamienia się w trzeci zestaw środkowych pomocników. Jorge Yriarte wybiegł od pierwszej minuty razem z Patrykiem Sokołowskim w Chorzowie, a z Michałem Mokrzyckim w Legnicy. Były piłkarz ŁKS-u dostał możliwość pokazania się po raz pierwszy z odgłosem pierwszego gwizdka wraz z byłym graczem Cracovii.
Z przodu nastąpiła korekta, ponieważ Przemysław Banaszak nie wystąpił w tej rywalizacji z powodu urazu. Jego miejsce zajął Timotej Jambor, który zaprezentował się bardzo mizernie przed tygodniem. Okazję do strzelania goli mieli tworzyć Piotr Samiec-Talar i Luka Marjanac.
Rozczarowanie
Śląsk Wrocław musiał wygrać to spotkanie, aby nie odpadać znacząco w wyścigu o awans. Jednak pierwsze 45 minut rozczarowało pod kątem stylu gospodarzy. Brakowało polotu, który znaliśmy z występów na Tarczyński Arenie. Stadion, który odlatywał wraz z kibicami po kolejnych próbach ataków swoich pupili, najzwyczajniej na świecie zastygł.
Obrazem tego smutku był brak zagrożeń pod bramką Adama Wójcika, który gdyby nie stały fragmenty gry, narzekałby na lutową aurę. Po dwóch dośrodkowań Piotra Sama-Talara było groźniej w polu karnym 20-latka. Gdyby Timotej Jambor zachował się lepiej przy jednej z kontr… jednak Słowakowi zabrakło decyzyjności w polu karnym i podał pod nogę jednego z rywali.
Brak plusów nie oznaczał licznych minusów, bo ekipa Ante Simundzy nie przeciekała w obronie. Odra Opole nie zaoferowała niczego atrakcyjnego w ofensywie.











