Tradycyjnie dzień po zmaganiach w Lidze Mistrzów oczy piłkarskiej Europy skupiły się na jej uboższej siostrze. Uboższej, lecz wciąż z imponującym posagiem, Liga Europy pochodzi bowiem z bardzo bogatej rodziny. Dziś poznaliśmy ćwierćfinalistów rozgrywek, dużą rolę w dzisiejszych meczach odegrali Polacy.
Jako pierwsi na boisko wybiegli piłkarze Dynama Moskwa i FC Napoli. Po wygranym spotkaniu u siebie (3:1) neapolitańczycy byli faworytem dwumeczu. Zakończony tuż przed dwudziestą mecz nie porwał obserwatorów, zakończył się bezbramkowym remisem i awansem drużyny z południa Włoch.
Pogrom w Rzymie, Anglia bez przedstawiciela w Europie
O wiele ciekawiej było w kolejnych spotkaniach. W stolicy Włoch AS Roma podejmowała Fiorentinę. Ekipa z Rzymu wydawała się mieć nieco większe szanse na awans po uzyskaniu bramkowego remisu w meczu we Florencji. Kibiców gospodarzy czekał jednak zimny i bardzo nieprzyjemny prysznic. Zaczęło się już w 10. minucie. Gonzalo Rodriguez nie miał problemu z umieszczeniem piłki w bramce po strzale z rzutu karnego. Osiem minut później było już 0:2. Po fatalnym błędzie strzegącego bramki klubu z Rzymu Łukasza Skorupskiego gola zdobył Marcos Alonso.
W tym momencie gospodarze potrzebowali trzech bramek, by awansować do kolejnej fazy rozgrywek. Minęły zaledwie cztery minuty i… Fiorentina prowadziła trzema bramkami. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego bramkę zdobył Jose Basanta. Piłkarze Romy, chcąc uniknąć kompromitacji, starali się za wszelką cenę zmienić rezultat. Mimo wielu prób wynik nie uległ zmianie i z awansu cieszyli się piłkarze z Florencji.
Bardzo ciekawie było również w Kijowie. Miejscowe Dynamo podejmowało Everton, ostatnią angielską drużynę w europejskich pucharach w tym sezonie. Po spotkaniu w Liverpoolu w minimalnie lepszej sytuacji byli goście (Everton wygrał 2:1), choć wiadomo było, że w tym meczu wszystko może się wydarzyć. Po niezwykle interesującym widowisku z awansu cieszyli się Ukraińcy. Mecz obfitował w wiele ciekawych akcji, obie drużyny zdobyły w sumie siedem bramek.
Dynamo zaczęło mecz w najlepszy możliwy sposób. W 21. minucie Andriy Yarmolenko strzelił przepiękną bramkę po indywidualnej akcji zakończonej strzałem zza pola karnego. Osiem minut później bliżej awansu do następnej rundy znów był Everton, po golu Romelu Lukaku. W 35. minucie stan dwumeczu wyrównał się za sprawą trafienia Łukasza Teodorczyka. Polski napastnik wykorzystał dobre podanie i strzałem z pola karnego zapewnił Dynamu prowadzenie 2:1 i remis 3:3 w dwumeczu.
Po zaledwie dwóch minutach wiadomo było już, że nie dojdzie do dogrywki w tym spotkaniu. Po znakomitym uderzeniu Miguela Veloso kijowianie prowadzili 3:1. Do przerwy wynik nie uległ już zmianie. W 56. minucie prowadzenie Dynama jeszcze podwyższył Oleg Gusev. Mimo znakomitego wyniku gospodarze nie mieli najmniejszego zamiaru przestać strzelać bramek. Po trafieniach Yarmolenki i Veloso wydawało się, że o ładniejsze będzie już trudno, lecz w 76. minucie Antunes kapitalnym strzałem z dystansu w okienko bramki Tima Howarda zgłosił akces do tegorocznej nagrody im. Ferenca Puskasa. 5:1 to zupełny pogrom, goście zdążyli minimalnie zniwelować wynik za sprawą trafienia Phila Jagielki w 82. minucie spotkania. Wynik dwumeczu to 6:4 dla Dynama Kijów.













