O ile w dwóch pierwszych kolejkach Ligue 1 mogliśmy mówić o niespodziankach, o tyle w trzeciej już obyło się bez żadnych zaskakujących wyników. Pierwsze zwycięstwa odnieśli wszyscy główni faworyci na czele z Bordeaux, które wyszarpało wygraną w ostatnich sekundach starcia z PSG.
Bohater z Tuluzy
Przed rozpoczęciem sezonu wydawało się, że Tuluza będzie miała problemy ze zdobywaniem bramek, ponieważ kontuzji doznali Andre Pierre-Gignac i Xavier Pentecote. Jak widać po kolejnej kolejce, zespół Alaina Casanovy świetnie sobie radzi, o czym świadczą komplet punktów i przewodnictwo w tabeli.

O sile Tuluzy w pierwszych kolejkach świadczy forma dwóch zawodników. Na temat Etienne’a Didota nie warto się rozpisywać, ponieważ każdy fan Ligue 1 wie o tym, że świetnie potrafi podać oraz ma niezły strzał. Bardziej chciałem skupić się na Danielu Braatenie. Norweg po prostu zachwyca w każdym meczu. Gra bardzo widowiskowo i skutecznie. Do tej pory strzelił już trzy gole, które pomogły zespołowi w odniesieniu trzech zwycięstw.
Pierwsze wygrane pretendentów do tytułu
Nikt nie przypuszczał, że dwie pierwsze kolejki przyniosą aż tyle porażek głównych faworytów do mistrzowskiego tytułu. Wszyscy bez wyjątku nie mogli dobrze wejść w sezon, lecz widać po minionej kolejce, że wszystko powoli wraca do normy.
Marsylia, Lyon i Bordeaux wygrali swoje mecze, kończąc tym samym złą passę. Ze zdobycia trzech punktów i odbicia od dna trzeba się cieszyć, lecz styl, w jakim to zrobiły szczególnie te dwa pierwsze zespoły, nie napawa optymizmem. Marsylia zwycięstwo może zawdzięczać tylko i wyłącznie swoim skutecznym obrońcom (Taiwo i Hainze). Lyon uszczęśliwił Jean Makoun, choć przez cały mecz drużyna nie prezentował się za dobrze. Jedynym zespołem z tej trójki, który pokazał charakter i duże fragmenty dobrej gry było Bordeaux.
Trzeba jednak mecz podopiecznych Jeana Tigany podzielić na dwie części. Pierwsza połowa to absolutna dominacja PSG, które mogło strzelić cztery bramki ze świetnych sytuacji podbramkowych, lecz nieskuteczność Erdinga na spółkę ze świetnymi interwencjami Carrasso pozostawiło Bordeaux w grze. I na nieszczęście paryżan, niewykorzystane sytuacje się zemściły. Dwa gole dla gości padły w identyczny sposób. I choć Antoine Kombouare zareagował po błędzie Mathieu Bodmera na 0:1 i wpuścił Jeremy’ego Clementa, to nic to nie dało, bo ponownie złe krycie zaważyło na tym, że Diarra uszczęśliwił fanów swojej ekipy.
Nieskuteczność Montpellier i Lille
Jak wskazuje śródtytuł, znana jest główna przyczyna niewygrania swojego meczu przez Montpellier i Lille. Oba kluby grały bardzo ofensywnie i efektownie, jednak nie odniesienie przez nich zwycięstwa spowodowane było dużą nieskutecznością.











