Francuska Ligue 1 zainaugurowała rozgrywki. W pierwszym spotkaniu mistrz kraju, Montpellier, stanął naprzeciwko Toulouse. Mecz zakończył się remisem 1:1, a sędzia pokazał aż trzy czerwone kartki.
Od początku spotkania piłkarze obu drużyn chcieli udowodnić rywalom, że bardzo im zależy na dobrym otwarciu nowego sezonu. Żaden zawodnik nie odstawiał nogi, nie odpuszczał choćby najtrudniejszej piłki, zawodnicy Montpellier i Toulouse nie zamierzali fundować swoim kibiców popularnego na starcie sezonu szachowania. Po 30 minutach mistrz Francji udowodnił, że wciąż jest w wysokiej formie. Podanie od Utaki otrzymał Camara, który z łatwością uciekł obrońcom i delikatnie przerzucając piłkę nad golkiperem rywali, umieścił ją w siatce.

Pięć minut później zrobiło się gorąco. W pozornie niegroźnej sytuacji do piłki wyskoczył Jamel Saihi, ale zrobił to tak niefortunnie, że zahaczył podeszwą jednego piłkarza drużyny przeciwnej, za co obejrzał czerwoną kartkę.
Grający w przewadze zespół Toulouse przejął inicjatywę i przez długi czas dążył do wyrównania. Stan meczu wyrównał się w 72. minucie, kiedy to po błędzie Auriera bramkę strzelił Ben Yedder. Mecz zaczął się więc od nowa, a sędzia najwyraźniej uznał, że w takiej sytuacji trzeba doprowadzić do równowagi, jeśli chodzi o liczebność obu ekip. Ostre wejście Regattina wślizgiem zostało „wynagrodzone” czerwoną kartką i od tej pory obie drużyny grały w dziesiątkę.
W końcówce czekaliśmy na objawienie bohatera, który rozstrzygnie losy spotkania. Głównym aktorem chciał być jednak sędzia, który raz jeszcze sięgnął po czerwony kartonik. Tym razem zrobił to jak najbardziej słusznie, Serge Aurier zasłużył bowiem na wyrzucenie z boiska za faul na Bedimo.











