Cracovia Kraków zwyciężyła w meczu wyjazdowym z Polonią Bytom 2:1. To zwycięstwo pozwoliło podopiecznym Jurija Szatałowa choć na chwilę odbić się od dna tabeli, a miano czerwonej latarni przynajmniej do jutra dzierżyć będzie Arka Gdynia.

Mecz pomiędzy Polonią Bytom i Cracovią Kraków zapowiadał się niezwykle emocjonująco. Przede wszystkim było to starcie drużyn walczących o ligowy byt, a smaczku dodawała jeszcze postać Jurija Szatałowa, byłego trenera Bytomian, który obecnie zasiada na fotelu szkoleniowca „Pasów”. Zwycięstwo jego obecnego zespołu mogło sprawić, że widmo spadku zajrzy głęboko w oczy jego poprzedniej ekipie. Postawa obu zespołów w pierwszych minutach meczu nie przypominała pojedynku drużyn walczących o ligowy byt. Gra toczyła się w środku boiska, zawodnicy obu ekip nie podejmowali większego ryzyka, skupiając się na defensywie. Taki stan rzeczy trwał do 32. minuty. Wówczas najaktywniejszy na boisku Ntibazonkiza zdecydował się na strzał spoza pola karnego i piłka po odbiciu się od poprzeczki wylądowała w siatce bytomian.
Później grać zaczęła Polonia. Podopieczni trenera Góralczyka nie mieli wyboru i musieli zagrać bardziej ofensywnie, jednak agresywna postawa defensorów gości uniemożliwiała im swobodne rozgrywanie akcji. Cracovia wyśmienicie grała w obronie. Piłkarze „Pasów” często podwajali krycie, wzajemnie się asekurowali i czyhali na okazję do kontry. Polonia dopiero pod koniec pierwszej części spotkania stworzyła sobie bramkową okazję, lecz futbolówka po uderzeniu Michala Hanka poszybowała obok słupka.

Początek drugiej połowy stał pod znakiem ofensywy gospodarzy. Piłkarzom Polonii brakowało ostatniego podania, grali dobrze do pola karnego, ale później nie potrafili już nic zdziałać. „Pasy” szukały okazji do kontrataku i gdyby Klich celniej podawał do Dudzica wynik mógł być wyższy.
Niemoc Polonii wykorzystali w końcu podopieczni Jurija Szatałowa. W 81. minucie w polu karnym upadł Klich, a sędzia nie miał wątpliwości – rzut karny. Z jedenastu metrów pewnie uderzył Alexandru Suvorov i „Pasy” prowadziły już 2:0. Chwilę później wynik uległ zmianie po kolejnym rzucie karnym. Tym razem arbiter dopatrzył się zagrania ręką jednego z obrońców Cracovii, a „Jedenastkę” na bramkę zamienił Mateusz Żytko. Polonię nie było jednak tego dnia stać na więcej, końcowe minuty należały do Cracovii i można powiedzieć, że trzy punkty zasłużenie pojechały do Krakowa.











