Teneryfa – największa i najludniejsza wyspa wchodząca w skład archipelagu Wysp Kanaryjskich. Słynie ona z masywu wulkanicznego Teide, gór, dolin, pięknych plaż i wysokich temperatur. Jednak kibicom La Liga kojarzy się przede wszystkim z klubem piłkarskim – Club Deportivo Tenerife, który ostatni raz w najwyższej klasie rozgrywkowej w Hiszpanii występował dziewięć lat temu. Co dzieje się z tym zespołem? Na to i inne pytania odpowiedział nam Samuel Delgado – dziennikarz Webdetuequipo.es i prywatnie fan CD Tenerife.
Drużyna z Santa Cruz de Tenerife ostatni raz w Primera Division występowała w sezonie 2009/2010. Od tamtej pory błąkają się gdzieś w środku tabeli Segunda Division, a czasami – tak jak w minionym sezonie – bronią się przed spadkiem do trzeciej ligi, nie zawsze skutecznie. Rok po spadku do drugiej ligi spadli do Segunda Division B.
CD Tenerife lata świetności ma już dawno za sobą. Bowiem od 1997 roku, kiedy to znaleźli się w półfinale dzisiejszej Ligi Europy, minęło naprawdę sporo czasu. Zapewne już nigdy nie powtórzą tego wyczynu, ale czy w przyszłym sezonie znajdą się w La Liga?
Co stało się z klubem, który w 2010 roku grał w La Liga?
W 2010 roku spadliśmy do Segunda Division. Rok później byliśmy już w Segunda B. To był koszmar, kibice byli załamani. Tym bardziej że nie awansowaliśmy od razu z powrotem na zaplecze La Liga. Udało nam się to dopiero po dwóch latach. Od kilku lat gramy w Segunda Division. W sezonie 2016/2017, gdy naszym trenerem był Jose Luis Marti, rywalizowaliśmy w play-offach o awans do Primera Division.
Byliśmy o włos, a właściwie to o gola od La Liga. W finale przegraliśmy z Getafe (przyp. było 2:3 w dwumeczu). W minionym sezonie natomiast trochę cierpieliśmy, ponieważ nasza kadra – co tu dużo mówić – była słaba. Naszą piętą achillesową była ofensywa. Nie zdobyliśmy dużo goli (przyp. tylko trzy zespoły były gorsze pod tym względem – w tym Reus Deportiu, które to wycofało się z rozgrywek).
Dlaczego nie udało Wam się wtedy awansować? Brakowało Wam szczęścia, a może czegoś innego? Sezon 2018/2019 Getafe zakończyło na piątej lokacie. Czy wyobrażasz sobie, że teraz CD Tenerife byłby na miejscu Getafe i grałby w przyszłym sezonie w Lidze Europy?
Finał był dwumeczem. W pierwszym spotkaniu, na Heliodoro Rodriguez Lopez (przyp. stadionie CD Tenerife), po golu Jorge Saenza wygraliśmy 1:0. Już witaliśmy się z Primera Division. Byliśmy przekonani, że nic złego nam się już nie przydarzy. Jednak futbol jest nieprzewidywalny, a my nie mieliśmy wystarczająco dużo szczęścia. Odnośnie do tego czy moglibyśmy sprawić taką niespodziankę jak Getafe… byłoby to fantastyczne, ale obecnie niemożliwe.
Wracając jednak do tego sezonu. Oprócz problemów ze zdobywaniem goli, jakie były inne powody tego, że CD Tenerife zakończyło sezon na 16. miejscu z pięcioma punktami przewagi nad strefą spadkową?
Myślę, że wielkim problemem klubu było słabe planowanie, a właściwie zarządzanie. Na początku sezonu trenerem był Joseba Etxeberria, natomiast ówczesnym dyrektorem sportowym był Alfonso Serrano, który zbudował skład właśnie pod wizję Etxeberri. Problem był jednak taki, że trener ten już po sześciu ligowych kolejkach został zwolniony, a w jego miejsce przyszedł Jose Luis Oltra. Oczywiście przyprowadził on do klubu swojego dyrektora sportowego – Victora Moreno. Wydawało się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, jednak na kilka meczów przed końcem sezonu, gdy widmo spadku było coraz większe, doszło do kolejnej zmiany na ławce trenerskiej.











