Manchester City wygrał 2:0 z Bayernem Monachium. To zwycięstwo jest jednak marnym pocieszeniem dla kibiców „The Citizens”, bo ich pupile żegnają się z elitarną Ligą Mistrzów.
Manchester City, aby awansować do następnej rundy, musiał z Bayernem wygrać i liczyć na to, że Napoli straci punkty w meczu z Villarrealem. Grający na własnym boisku podopieczni Manciniego od początku meczu starali się zaznaczyć swoją dominację i spokojnie konstruowali akcję w ataku pozycyjnym. Chociaż nie sposób było oprzeć się wrażeniu, że „The Citizens” nacierają na bramkę rywala bardzo ospale, tak jakby niespecjalnie chcieli awansować do następnej rundy.

Pierwszą groźną sytuację stworzyli sobie goście. W 13. minucie dobrą piłkę z głębi pola dostał Olić, który ładnie ją sobie przyjął i mocnym uderzeniem z powietrza próbował zaskoczyć Joe Harta, ale ten był dobrze ustawiony i wybił piłkę na rzut rożny. Chwilę później futbolówka zatrzepotała w siatce Bayernu. Z rzutu wolnego uderzał Silva, ale sędzia, słusznie zresztą, dopatrzył się przewinienia Lescotta, który utrudniał skuteczną interwencję bramkarzowi Bayernu.
I tak w jednostajnym tempie gra toczyła się aż do 36. minuty, kiedy David Silva postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Hiszpan uderzył z dwudziestu metrów nie do obrony i Butt był zmuszony wyjąć piłkę z siatki.
Do końca pierwszej części gry wynik nie uległ już zmianie i Manchester City zszedł do szatni z jednobramkowym prowadzeniem.
Drugą połowę piłkarze Roberto Manciniego zaczęli z wysokiego C. Co prawda wydatnie pomogli im w tym zawodnicy Bayernu, ale najważniejszy był efekt, a ten był widoczny na tablicy wyników. Po kolosalnym błędzie defensywy gości do piłki w polu karnym dopadł Yaya Toure i spokojnie skierował ją do siatki.
Bayern, niezależnie od wyniku tego spotkania, był pewny awansu, więc zawodnicy gości nie kwapili się do odrabiania strat. W 60. minucie co prawda ładnie z dystansu uderzał Alaba, ale znów dobrze interweniował Hart.
W 64. minucie stadion Manchesteru City ucichł. Nie dlatego, że Bayern strzelił bramkę, ale dlatego, że rozniosła się wieść o tym, że Napoli wyszło na prowadzenie w meczu z Villarrealem. Taki wynik był korzystny dla zespołu z Serie A. Wieść rozniosła się szybko i dotarła również do piłkarzy, którzy od tego momentu zajęli się bardziej nasłuchiwaniem wieści z ławki niż graniem w piłkę.
Później na boisku nie działo się prawie nic. Ani jednym ani drugim nie chciało się już zrywać do ataku. Piłkarze Bayernu byli pewni awansu, a zawodnicy gospodarzy wiedzieli, że oni już swoje zrobili, a teraz nic już od nich nie zależy. Co prawda co jakiś czas „The Citizens” gościli pod bramką Butta, ale nie przyniosło to skutku bramkowego. W 82. minucie ładnie z piłką w polu karnym zabrał się Aguero, ale instynktowną interwencją popisał się Butt.









