Najbliższy weekend we Francji zapowiada się spokojniej niż ostatnie kolejki, co nie znaczy, że w Ligue 1 nie będzie ciekawie. Brak szlagierowych spotkań nie oznacza przecież, że na francuskich boiskach nie odbędą się mecze o stawkę. Najciekawiej zapowiada się potyczka pierwszej obecnie drużyny, Bordeaux, z czwartym Rennes.
Na początek, szansę na zwiększenie swojego dorobku bramkowego dostaną piłkarze Jeana Fernandeza. Auxerre na własnym stadionie podejmie Grenoble, czyli najsłabszą obecnie drużynę w Ligue 1. W ostatnim meczu tych drużyn na Stade Abbe Deschamps drużyna z Burgundii była lepsza od gości z Alp, a prawdziwym pogromcą Grenoble okazał się Ireneusz Jeleń, który zdobył wtedy dwie bramki. Teraz polski napastnik wraca do zdrowia po kontuzji i z pewnością marzy, by znów zacząć strzelać i udowodnić, że ponowne powołanie go do reprezentacji Polski było słuszną decyzją. Drużyna Grenoble od początku rozgrywek spisuje się fatalnie i jeśli przegra kolejne, siódme spotkanie z rzędu, może mieć problemy, żeby odbić się od ligowego dna.
Ciekawy mecz w sobotni wieczór zapowiada się w Bretanii, gdzie miejscowa ekipa Lorient podejmie gości ze stolicy. Paryżanie po bardzo dobrym starcie ostatnio trochę spuścili z tonu i na pewno będą chcieli wrócić do formy z początku sezonu. Lorient to z kolei jedna z najbardziej nieobliczalnych drużyn w całej Ligue 1. Piłkarze z Bretanii grają w obecnych rozgrywkach w kratkę i tak naprawdę tylko od dyspozycji w danym dniu zależy, jakim wynikiem zakończy się starcie z PSG.
Zaskakująco dobrze spisujący się piłkarze Monaco zmierzą się w sobotę na Stade Louis II z ekipą Saint-Etienne. Dla „Les Verts” ten sezon będzie prawdopodobnie kolejnym, w którym będą musieli walczyć o utrzymanie się w najwyższej klasie rozgrywkowej. Po odejściu z ekipy „Zielonych” Bafetimbi’ego Gomisa, podopieczni Alaina Perrina mają ogromne problemy ze strzelaniem bramek. Teraz, „Les Verts” wybierają się do Księstwa, gdzie ich formę sprawdzą zawodnicy Monaco. Piłkarze Guya Lacombe’a prezentują ostatnio wyśmienitą formę, pokonali ostatnio PSG oraz Niceę i trudno przypuszczać, aby stracili punkty z przeciętną drużyną Saint-Etienne.
Na Stade Nungesser w Valenciennes miejscowi zmierzą się z drużyną Marsylii. Osoba nie interesująca się specjalnie Ligue 1 w ciemno postawiłaby na zwycięstwo gości. Tymczasem „Les Phoceens” mają niekorzystny bilans spotkań wyjazdowych z Valenciennes. Chociaż ostatnie starcie obu ekip na Stade Nungesser skończyło się zwycięstwem Marsylii, to trzy punkty w tamtym meczu zdobyć gościom było niezwykle ciężko. Wcześniejszej zwycięskiej potyczki z Valenciennes nie może pamiętać żaden z zawodników obecnie grających, bo było to w roku 1978. Didier Deschamps jednak bardzo dobrze poukładał drużynę i wierzy, że pokonanie przeciętnie grającej jedenastki Valenciennes nie powinno być dla jego zawodników problemem. Jak będzie naprawdę, dowiemy się w sobotę wieczorem.
Na późne niedzielne popołudnie zaplanowano mecz Lille – Nicea. Obie drużyny spisują się w obecnych rozgrywkach poniżej oczekiwań. Zwłaszcza piłkarze z Lazurowego Wybrzeża prezentują fatalną postawę. Zawodnicy Nicei nie dość, że zdobywają mało bramek, to dodatkowo z każdego kolejnego spotkania wracają z bagażem goli straconych. Podopieczni Rudiego Garcii chcieliby wykorzystać słabą formę gości i wygrać, co znacznie podbudowałoby morale zespołu, który spisuje się w tym sezonie słabo. Drużyna Ludovica Obraniaka zgromadziła w sześciu meczach zaledwie pięć punktów i już znacznie odstaje od czołówki, a przecież w poprzednich rozgrywkach Lille uplasowało się na piątej pozycji. Teraz piłkarze z północy Francji mają szansę nadrobić dystans do czoła peletonu i z pewnością zrobią wszystko, aby tak właśnie się stało.










