Główni faworyci do tytułu we francuskiej Ligue 1 jak dotąd zawodzą. Lyon, Marsylia i Bordeaux nie potrafią wygrywać spotkań. Czy w trzeciej kolejce wreszcie zwyciężą? Najciekawiej zapowiadającym się meczem tej kolejki jest starcie Paris Saint-Germain z „Żyrondystami”.
Na Stade Felix Bollaert Lens zagra z Monaco. Nieznacznym faworytem wydają się gospodarze, którzy ostatni raz na swoim boisku przegrali z rywalami czternaście lat temu. Obecnie forma obu drużyn jest na podobnym poziomie. Patrząc jednak na potencjał zespołów, to lekkim faworytem są gracze klubu z Księstwa.

Olympique Lyon jeszcze nie wygrał spotkania ligowego w tym sezonie. Trzecią szansą na zdobycie kompletu punktów będzie starcie z Brest. Beniaminek ostatnio grał całkiem nieźle. Mimo tego udało mu się zdobyć tylko punkt. Mecz z Lyonem będzie dla gości bardzo trudnym sprawdzianem, nawet jeśli obecnie drużyna Claude’a Puela nie ma formy i jest osłabiona brakiem Crisa, Bastisa i Revelliera. W historii spotkań tych drużyn w najwyższej klasie rozgrywkowej lepsi są liończycy, którzy wygrali wszystkie pięć spotkań, strzelając dwanaście goli i nie tracąc przy tym żadnej.
W podobnej sytuacji do Lyonu jest obecnie Marsylia, która również bardzo chce wygrać. W trzeciej serii spotkań mistrzowie Francji zagrają na Stade Velodrome z Lorient. To spotkanie zapowiada się naprawdę ciekawie. Ofensywa gospodarzy, jak i gości jest bardzo dobra, więc można spodziewać się, że ujrzymy kilka bramek. Z pewnością faworytem w tym spotkaniu są marsylczycy, choć Lorient będzie chciało wykorzystać słabą ich ostatnio dyspozycję.
Przed spotkaniem Nicei z Nancy, wiemy już, że w barwach gospodarzy nie zobaczymy Loica Remy’ego. Napastnik zdecydował się przejść do Marsylii. Ten fakt spowodował, że team Erica Roya może mieć problemy w dalszej części sezonu, choć w meczu z Nancy powinien walczyć o komplet punktów. Goście ponownie zagrają bez zawieszonego Youssufa Hadjiego i czy Habiba Bamogo.
Bez wątpienia spotkanie Rennes – Saint-Etienne przyniesie dużo emocji. Na pewno to zespół z Bretanii jest uznawany za zdecydowanego faworyta. Nie można jednak odbierać szans gościom, którzy udowodnili, że potrafią walczyć i strzelać bramki. Największą bolączką tego spotkania będzie brak Sylvaina Marveaux z Rennes, który w poprzednim sezonie był odkryciem ligi.
Niespodziewanie prowadząca po dwóch kolejkach Tuluza, będzie miała szansę nadal prowadzić w tabeli, ponieważ jej rywalem będzie Arles. Beniaminek w stosunku do poprzedniej serii spotkań wzmocnił się dwoma graczami Angelosem Basinasem i Angelosem Charisteasem. Z całą pewnością ich obecność doda doświadczenia i pewności absolutnemu beniaminkowi Ligue 1. Tuluza do spotkania przystępuje bez kontuzjowanych Gignaca, Pele, czy choćby Sissoko. Mimo wszystko stawia ją to w pozycji lepszej od gości.










