Ćwierćfinałowe starcie Ligi Mistrzów pomiędzy Chelsea a Realem Madryt sprostało oczekiwaniom i zapewniło ogrom emocji. Przez większość spotkania to londyńczycy przeważali, lecz ostatecznie Karim Benzema udowodnił swoją wyższość oraz dał jasny sygnał, że będzie istotną postacią w kwestii wyboru najlepszego piłkarza 2022 roku. Złota Piłka dla Francuza? Jest to coraz bardziej realny scenariusz.
Chelsea Ligi Mistrzów nie obroni, lecz „The Blues” mogą chodzić z podniesionym czołem. Po nieudanym pierwszym spotkaniu zrobili, co w ich mocy, aby sprawić niespodziankę i odwrócić losy dwumeczu. Po części im się to udało, lecz dogrywka należała już do Realu Madryt; drużyny, która zdaje się czuć w tych rozgrywkach jak ryba w wodzie.
Koncert Chelsea na Santiago Bernabeu
Anglicy na rewanżowe spotkanie ćwierćfinałowe wyszli z jednym, konkretnym nastawieniem: jak najszybciej strzelić bramkę kontaktową, która pozwoliłaby złapać oddech i wrócić do rywalizacji. Udało się ten plan spełnić w stu procentach. Już w 15. minucie Mason Mount wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Na tym nie poprzestawali, lecz pozostała część pierwszej połowy nie przyniosła większych emocji. Ostatecznie Real nie oddał w niej ani jednego celnego strzału – najgroźniejszą sytuacją było niecelne uderzenie Benzemy z rzutu wolnego jeszcze przy stanie 0:0. Chelsea natomiast po objęciu prowadzenia nadal była stroną przeważającą, lecz bez groźniejszych sytuacji bramkowych.
Taki stan rzeczy na szczęście nie utrzymał się po zmianie stron. Już pięć minut po wznowieniu gry rozgrywający bardzo dobre zawody Antonio Rudiger strzałem głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego podwyższył prowadzenie gości. Napór londyńczyków trwał. Gdy Marcos Alonso umieścił piłkę w siatce po ładnym strzale z pola karnego, Madryt na chwilę ucichł. Szymon Marciniak jednakże nie mógł uznać tego gola, ponieważ Hiszpan nieznacznie pomógł sobie ręką przy tymże uderzeniu. To jednak nie zdeprymowało gości i gdy Timo Werner pokonał Thibaut Courtois, wydawało się, że Real się z tego nie wygrzebie.
Okazało się, że taka sytuacja pobudziła podopiecznych Carlo Ancelottiego do działania. Najpierw po świetnym podaniu Luki Modricia Rodrygo podłączył Real do prądu, natomiast w dogrywce Benzema strzałem głową po dośrodkowaniu Viniciusa pokonał Edouarda Mendy’ego. – Cieszę się z asysty Luki. On zawsze powtarza mi, bym atakował wolną przestrzeń, bo wtedy zagra mi piłkę. Tak się stało. Cieszę się z gola i awansu – po tym spotkaniu strzelec pierwszej bramki dla „Królewskich”.










