Szósta kolejka Premiership upłynie na pewno pod znakiem hitowego pojedynku: Manchester City kontra Chelsea Londyn i to właśnie ten mecz zostanie rozegrany jako pierwszy. Tę serię spotkań zakończy rywalizacja Newcastle ze Stoke City.
Manchester City – Chelsea Londyn
Niewątpliwie to właśnie pojedynek pomiędzy „Citizens” i „The Blues” jest najbardziej oczekiwanym meczem szóstej kolejki rozgrywek. Faworytem wydają się goście, którzy bardzo dobrze rozpoczęli sezon. Podopieczni Carlo Ancelottiego z niebywałą skrupulatnością odprawiają kolejnych rywali i prowadzą z kompletem zwycięstw, mając niebywały bilans bramkowy 21:1. Nieco inaczej kształtuje się sytuacja gospodarzy. Manchester City zajmuje w tabeli wysokie, czwarte miejsce, lecz gra w kratkę i jego kibice nie mogą być w pełni zadowoleni z poczynań swojego zespołu. W ostatniej kolejce „Citizens” pokonali Wigan 2:0, ale wcześniej zdążyli dwa mecze zremisować i w jednym zejść z murawy pokonanym. Taka dyspozycja niezbyt dobrze wróży przed prestiżowym pojedynkiem z Chelsea i każdy inny wynik niż porażka powinien ucieszyć Roberto Manciniego.
Arsenal Londyn – West Bromwich
Jeśli zespół z Londynu pragnie utrzymać tempo, Chelsea ten mecz musi wygrać. W zrealizowaniu tego celu być może będzie mógł pomóc Abou Diaby. Francuski zawodnik ucierpiał w niedawnym pojedynku z Boltonem Wanderers, lecz wedle ostatnich doniesień zdoła wykurować się na sobotni mecz. Zagrożony jest za to występ Tomasa Rosicky’ego i Emanuela Eboue. Wiadomo również, iż na pewno nie zagrają: Cesc Fabregas, Tomas Vermaelen i Kieran Gibbs. Do dyspozycji Arsene Wengera będzie za to Sebastian Squillaci wracający po kontuzji. Pomimo takich osłabień i tak „Kanonierzy” nie powinni przegrać tego spotkania. West Bromwich zaczęło sezon nadspodziewanie dobrze, jednak i tak zajmuje miejsce jedynie w środku tabeli, a biorąc pod uwagę potencjał Arsenalu, zespół ten nie powinien mieć większych problemów z zainkasowaniem trzech punktów.
West Ham – Tottenham
West Ham fatalnie rozpoczął sezon. Pomimo mocarstwowych planów działaczy i zatrudnienia kilku ciekawych zawodników (jak choćby Tomas Hitzlersperger, Pablo Barera czy Fredercic Piqiuione), ekipa prowadzona przez Avrama Granta zajmuje ostatnie miejsce w tabeli. Klubowi decydenci powoli tracą cierpliwość do izraelskiego szkoleniowca i każda kolejna porażka może skończyć się zwolnieniem byłego trenera Chelsea. Właśnie z tego powodu gospodarze mogą być bardzo zdeterminowani, by wyszarpnąć zdobycz punktową Tottenhamowi. Goście za to grają w kratkę i znakomite występy przeplatają przeciętnymi czy wręcz słabymi. W ostatniej kolejce „Koguty” zdołały odwrócić losy meczu z Wolverhampton i z wyniku 0:1 wyjść na 3:1, podobnie może być i w tym pojedynku, gdyż zapewne West Ham zaatakuje od pierwszych minut. Większość ekspertów faworytów upatruje w gościach, jednak ja nie byłbym taki pewien tego, iż zdeterminowani gospodarze nie zdołają wywalczyć chociaż remisu.
Bolton – Manchester United










