W meczu 1/8 finału Pucharu Króla, czyli Copa del Rey, Atletico Madryt pokonało Espanyol Barcelona 1:0. „Rojiblancos”, szósta drużyna w tabeli La Liga, zrehabilitowała się za niedawną porażkę z „Los Pericos” w lidze.
Pierwszy groźny strzał na bramkę Espanyolu oddał w 12. minucie Jose Reyes, po dobrym zagraniu głową Filipe, który niespodziewanie znalazł się na prawej stronie boiska. Chwilę później, w dokładnie odwrotnej strefie boiska pognał Garcia, po kolei mijając graczy Atlletico. Chwilę później w tym samym sektorze szalał już Osvaldo, który zdołał nawet dośrodkować w pole karne, jednak tam sytuację wyjaśnił de Gea. Dosłownie po kilku sekundach piłka powędrowała do Sergio Aguero (świetne, dalekie podanie od Tiago), który wzięty w kleszcze przez obrońców Espanyolu oddał minimalnie niecelny strzał. Chwilę później boisko musiał opuścić Diego Forlan, który w pierwszych minutach doznał kontuzji mięśnia. Urugwajczyka zastąpił Diego Costa.

W 21. minucie groźnie zapowiadającą się akcję tegoż zawodnika faulem przerwał Javi Marquez, za co został ukarany żółtą kartką. Po rzucie wolnym w wykonaniu Simao o mało co nie ośmieszył się Cristian Alvarez, który zbyt daleko wyszedł na przedpole i prawie został przelobowany. W odpowiedzi, Espanyol dwa razy groźnie strzelał, za pierwszym razem uderzenie Verdu było lekkie i nie sprawiło problemów de Gei, jednak w kolejnej akcji uderzał Javi Marquez i kopnięta przezeń piłka została wypluta przez młodego bramkarza gospodarzy z trudem. Po chwili piłka znów znalazła się w polu karnym Espanyolu, gdzie ponownie wyjątkowo niepewnie zachował się Alvarez, który niemal rozminął się z dośrodkowaniem do Costy.
W 31. minucie świetne wybicie de Gei zostało zgrane przez Costę w kierunku Aguero, ten po przebiegnięciu kilku metrów oddał mocny strzał na bramkę Espanyolu. Piłka trafiła w łokieć Jordiego Amata, który został za to zagranie ukarany indywidualnie żółtą kartką, a cały zespół „Los Pericos” – rzutem karnym. Pewnym wykonawcą tego stałego fragmentu okazał się kapitan – Simao. Tuż po strzelonym golu Atletico mogło stracić bramkę, jednak heroiczną walkę o zablokowanie toczył Perea, a resztę załatwił niezawodny de Gea, interweniując z dużą klasą po strzale napastnika gości. W 40. minucie „Rojiblancos” zostali osłabieni. Jesus Datolo z premedytacją kopnął piłką w leżącego Reyesa, ten wstając lekko uderzył z byka zawodnika gości. Efekt? Żółta kartka dla gracza Espanyolu, czerwona dla piłkarza gospodarzy. Gra w osłabieniu nie wpłynęła na ofensywę graczy stołecznych, już drugą w tym meczu okazję na bramkę miał bowiem Aguero, jednak ponownie posłał piłkę kilkanaście centymetrów obok prawego słupka Alvareza.
Podobnie rozpoczęła się i druga część spotkania, „Kun” opanował piłkę na 30. metrze, po czym pomknął na bramkę gości, jednak tuż przed oddaniem strzału został ładnie zablokowany przez obrońcę gości (Ruiza). Po kilku minutach Espanyol przeprowadził równie groźną akcję, Verdu głęboko dośrodkował w pole karne, gdzie ostro piłkę atakował Osvaldo, a także de Gea. Napastnik „Los Pericos” z dużą mocą wpadł nogą na dłoń bramkarza, po czym ten dłuższą chwilę zwijał się z bólu. Nie przeszkodziło mu to jednak tą samą ręką w obronieniu niezwykle groźnego strzału, który został oddany po rzucie rożnym.











