Po 12 meczach bez zwycięstwa Marsylia wreszcie schodzi zwycięska z boiska, a czyni to w najważniejszym dla siebie meczu w sezonie, bo w finale Pucharu Ligi z Olympiquem Lyon. Zwycięską bramkę w dogrywce zdobył rezerwowy Brandao, a Marsylia swoją walką i ambicją zapewniła sobie grę w przyszłorocznej Lidze Europy.
Dzisiejszy wieczór dla obu ekip miał być czymś szczególnym i każda z nich obiecywała walkę o zwycięstwo bez żadnych taryf ulgowych, niezależnie od obecnych sytuacji, a te były diametralnie różne. Dla Lyonu był to pierwszy finał w jakimkolwiek pucharze od czterech lat (w 2008 wygrał Puchar Francji) i choć w finale Pucharu Ligi zjawił się już po raz czwarty, to tylko raz był w stanie go unieść do góry, a było to 11 lat temu, po wygranej z Monako. Dla Marsylii zaś był to dopiero trzeci finał, ale trzeci z rzędu i możliwość trzeciej wygranej, po wcześniejszych triumfach nad Bordeaux (3:1 w 2010) i Montpellier (1:0 w 2011).

Lepsze doświadczenia z finałów na słynnym Stade de France mogą przemawiać za „Les Phoceens”, lecz obecna formy całkowicie im te szanse odbiera. We wszystkich pozostałych rozgrywkach albo odpadli (Coupe de France, Champions League), albo są w tak beznadziejnej sytuacji, że wywalczenie czegokolwiek graniczy z cudem, a nawet jest już niemożliwe (9. pozycja w Ligue 1). Przed potyczką z Lyonem mieli serię 12 spotkań bez zwycięstwa na wszystkich frontach, a wśród nich tylko raz udało się zremisować. Tylko wygrana w Coupe de la Ligue pozwoliłaby podopiecznym Didiera Deschampsa uratować bardzo słaby sezon i rywalizować w przyszłorocznej Lidze Europy i właściwie tylko ta desperacja mogła przemawiać za nimi w dzisiejszym meczu.
Lyon, co prawda, nie zachwyca w lidze, lecz wciąż pozostaje w walce o kwalifikacje do Ligi Mistrzów, tracąc do trzeciego Lille tylko trzy punkty. Oprócz tego zakwalifikował się do dwóch finałów krajowych pucharów i biorąc po uwagę, że w Coupe de France mierzyć się będzie z trzecioligowcem Quevilly, nie ma na co narzekać w tym roku, tym bardziej że w tej chwili jest to zespół w przebudowie, który latem nie zainwestował większych pieniędzy w nowych piłkarzy. Co prawda, dosyć niedawno najadł się wstydu, gdy został wyeliminowany w 1/8 finału LM przez cypryjski APOEL, ale ewentualne triumfy w kolejnych rozgrywkach mogą zupełnie zmazać ten haniebny dwumecz.
Pierwsze jedenastki wytypowane przez Deschampsa i Remiego Garde’a tylko potwierdziły bardzo ambitne plany na ten mecz i zwiastowały szalenie ciekawe widowisko. Trudno było znaleźć lepsze składy wyjściowe przy obecnych możliwościach kadrowych klubów. Można zwrócić uwagę w OL na brak Crisa, który narzeka na kontuzję łydki, a w Marsylii na obecność Azpilicuety, Ayewa i Remy’ego, którzy, pomimo wcześniejszych doniesień o urazach, wybiegli na boisko.












