We Francji w ten weekend zamiast meczów ligowych rozgrywana jest kolejna runda Pucharu Francji. W piątek zgodnie z planem awansowało Sochaux, a na niespodziankę trzeba było czekać tylko do soboty. W Angers z Coupe de France pożegnało się Girondins Bordeaux.
Sensacja nad Loarą
Mistrz Francji z 2009 roku wybrał się w sobotnie popołudnie do Angers nad Loarą, lecz zamiast zwiedzania zamków musiał stoczyć bój o 1/8 finału z drugoligowym Angers SCO. Większą ochotę do gry od samego początku przejawiali gospodarze. Mecz mógł sprawiać wrażenie wyrównanego, lecz swoje posiadanie piłki Bordeaux nie było w stanie przekuć na żadne klarowne sytuacje, co innego rywale. Wiele razy obrona „Żyrondystów”, z Fernando Menegazzo i Mickaelem Cianim, musiała stawać na wysokości zadania, a Cedric Carasso czuwać w swojej „szesnastce”. Wystarczy powiedzieć, że gospodarze dopuścili w pierwszej odsłonie tylko do jednego groźnego strzału, ale Diabate wycelował wprost w bramkarza Angers, Gregory’ego Malickiego.

Również w drugiej odsłonie „Les scoïstes” grali z polotem, szybko wyprowadzając kontry przeciwko nieporadnym akcjom pozycyjnym podopiecznych Jeana Tigany. Jeden z takich ataków przyniósł efekt w 65. minucie. Dwa podania z pierwszej piłki, która trafiła do Sebastien Renouarda, a ten z szesnastu metrów uderzył w długi słupek, nie do obrony dla Carasso. Publiczność w Angers oszalała, jednak rozgrywający świetne zawody gospodarze nie chcieli na tym poprzestać. W pomocy piłkę świetnie rozgrywał Diego Gomez, z przodu zaś szalał strzelec bramki. Akcji nie udało się zamienić na gola, lecz jednobramkowa przewaga utrzymała się do końca, choć nie było o to łatwo. Ostatnie dziesięć minut minęło pod znakiem oblężenia „szesnastki” Angers. Zaczęło się od fantastycznej okazji Ludovica Sane, który nie zdołał wpakować do siatki piłki z czterech metrów, gdyż świetnie interweniował Malicki. Potem dobijając, o centymetry pomylił się Diabate (lecz przeszkodziła mu w tym pozycja leżąca, w której się znalazł).
Angers rozpoczęło grę a’ la Włodzimierz Smolarek, utrzymując piłkę w narożniku boiska, co się opłaciło. Nie pomogły gościom dodane cztery minuty i pierwsza wielka sensacja w 1/16 finału stała się faktem. Nad Loarą rozpoczęło się świętowanie z powodu wyeliminowania już drugiej ekipy z Ligue 1. Dwa tygodnie temu poległo tu Valenciennes, dziś zaś nie dało rady o wiele silniejsze Bordeaux. W niedzielę przekonamy się, kto następny będzie musiał zmierzyć się z tym wyzwaniem.
Angers SCO – Girondins Bordeaux 1:0 (1:0)
Bramki: Renouard (65′)
Sen Chambery trwa
Drugą pierwszoligową ekipą, która nie dała rady awansować do kolejnej rundy, okazał się bretoński beniaminek. Jednak Brest miał za zadanie pokonanie zaledwie amatorskiej ekipy Chambery. Piątoligowiec ponownie pokusił się o sprawienie niespodzianki. Poprzednio w Chambery poległo Monaco, teraz przyszedł czas na Brest. Długo utrzymywał się bezbramkowy remis i gdy Brest zdobył bramkę w dogrywce, wydawało się, iż jego męczarnie dobiegły końca. Nic bardziej mylnego. Chambery wyrównało na trzy minuty przed końcem dodatkowego czasu gry i doprowadziło do rzutów karnych – podobnie jak dwa tygodnie temu, tak i teraz los okazał się dla niego łaskawy. Pucharowy sen klubu spod Alp trwa dalej…










