Poznaliśmy już wszystkich półfinalistów Coupe de France. Do graczy Nicei dołączyli dziś piłkarze Angers SCO, Paris Saint-Germain i Lille OSC.
Koniec snu piątoligowca
Zgodnie z przewidywaniami zawodnicy Angers SCO uporali się z amatorskim Chambery i dołączyli do grona półfinalistów Pucharu Francji.
Pierwsza połowa spotkania należała do gości. Gracze Chambery choć pokazywali ogromne ambicje, to nie sprostali fizycznie drużynie przyjezdnych. Masa błędów i trema gospodarzy sprawiły, że to Angers panowało na boisku. Tuż przed przerwą wynik spotkania otworzył Henri Saivet i więcej ciepłych słów padło w szatni gości.

Drugą część gry lepiej rozpoczęło Chambery. Podbudowani wspaniałym dopingiem i własnymi ambicjami zawodnicy Davida Guiona postawili wszystko na jedną kartę. Wściekłe ataki gospodarzy dobrze zatrzymywali defensorzy gości, którzy świetnie korzystali z doświadczenia jakie zdobyli w Ligue 2. W kolejnych minutach we znaki gospodarzom dało się zmęczenie i tak jak w pierwszej połowie coraz częściej do głosu dochodzili gracze z drugiej ligi. Po kilku niepowodzeniach na 2:0 podwyższył Renouard i sprawa awansu wydawała się być przesądzona. Kilka chwil przed końcem trzecie trafienie dla Angers zaliczył Gomez i fani gości mogli świętować awans do półfinału.
zawodnik meczu: Saivet
szczegóły spotkania dostępne tutaj
Dużo lepsze PSG wygrywa po dogrywce…
Zainteresowanie spotkaniem Paris Saint-Germain – Le Mans było bardzo niskie, czego efektem były ogromne pustki na Parc des Princes. Ci, którzy jednak wybrali się na stadion nie mogli narzekać na brak emocji.
Od pierwszego gwizdka zgodnie z planem zaatakowało PSG. Na boisku królował Nene, który powrócił do składu po zapaleniu spojówek. Znakomite podania i szybkie zmiany pozycji gospodarzy sprawiły, że piłkarze Le Mans całkowicie nie istnieli. Paryżanom do pełni szczęścia brakowało tylko bramki. Najlepszą okazję zmarnował Turek Melvut Erding, który fatalnie spudłował z okolic piątego metra. Kiedy wydawało się, że gol dla Paris Saint-Germain to tylko kwestia czasu, groźną kontrę wyprowadziło Le Mans. Rozkojarzona defensywa PSG nie dopilnowała Cisse, który niczym rozpędzona lokomotywa wpadł w pole karne gospodarzy. Camara, długo się nie zastanawiając podciął młodego napastnika gości i innej decyzji niż rzut karny być nie mogło. Do ustawionej na jedenastym metrze futbolówki podszedł Quali. 22-letni Francuz mocno uderzył w prawy dolny róg bramki, ale jego zamiary przewidział doświadczony Gregory Coupet i wybił piłkę za końcową linię boiska. Po tej zmarnowanej okazji goście nabrali wiatru w żagle. Kilka stałych fragmentów gry nie przyniosło jednak upragnionej bramki. Tuż przed przerwą swoje szanse zmarnowali także paryżanie i oba zespołu schodziły na przerwę w podobnych nastrojach.











