Podczas sześciu sobotnich meczów trzeciej kolejki Ligue 1 sędziowie pokazali 24 kartki, w tym aż cztery czerwone. Warto również zwrócić uwagę na 18 bramek, które dają wysoką średnią trzech goli na mecz.
Podział punktów w Nicei
Spotkanie na Lazurowym Wybrzeżu już od samego początku stało na bardzo wysokim poziomie. Faworyzowane Lille miało niewielką przewagę, ale Nicea nie miała zamiaru łatwo się poddawać. W 36. minucie golkiper „Les Aiglons”nie miał jednak nic do powiedzenia przy strzale Payeta i byli mistrzowie Francji wyszli na prowadzenie. Ku zdziwieniu widzów bramka zdobyta przez Lille wcale nie pozwoliła mu na uspokojenie gry. Zawodnicy ze Stade du Ray niczym rozwścieczony byk podczas corridy rzucili się do ataku i dopięli swego jeszcze przed zakończeniem pierwszej połowy. W 43. minucie do siatki przyjezdnych trafił Serb Nemanja Pejcinović i podczas przerwy na tablicy wyników widniał rezultat 1:1.
Po zmianie stron piłkarze Nicei udowodnili, że remis nie jest szczytem ich marzeń, i kontynuowali bardzo ofensywną grę. Widać było, że Claude Puel podczas przerwy poukładał swój zespół, gdyż ataki były dużo bardziej przemyślane. W 55. minucie po składnej akcji i strzale Erica Bautheca gospodarze wyszli na prowadzenie. Radość kibiców nie trwała jednak długo. Już cztery minuty później Lille OSC doprowadziło do remisu, a na listę strzelców wpisał się 19-letni defensor Djibril Sidibe. Końcówka była bardzo emocjonująca, ale żadna drużyna nie zdołała przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę i spotkanie zakończyło się podziałem punktów.
OGC Nice 2:2 Lille OSC
Troyes blisko sprawienia sensacji
Lorient znakomicie rozpoczęło tegoroczny sezon. W pierwszej kolejce zremisowało z potężnym PSG, nieszczęśliwie tracąc bramkę i jednego zawodnika w samej końcówce. W drugiej zaś pokonało aktualnych mistrzów z Montpellier. Nic dziwnego więc, że Lorient było zdecydowanym faworytem potyczki z beniaminkiem z Szampanii. Ligue 1 jest jednak ligą nieobliczalną, o czym kibice mogli się przekonać właśnie w tym meczu. Już w 4. minucie meczu Benjamin Nivet zaskoczył golkipera Lorient i wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Trzeba jednak przyznać, że strzał Niveta miał być dośrodkowaniem, ale jeśli 35-latek ma popełniać takie błędy, to niech popełnia ich jak najwięcej. Niecały kwadrans później trybuny ucichły, po tym jak Barthelme uderzeniem z daleka doprowadził do wyrównania.
Druga odsłona meczu była bardzo podobna. Starania Troyes znów kilka minut po pierwszym gwizdku zostały nagrodzone bramkę, ale radość kibiców po raz kolejny nie trwała więcej niż 15 minut. Gol dla beniaminka padł w 53. minucie, kiedy to Mounir Obbadi znakomicie wykorzystał precyzyjne prostopadłe podanie. Do wyrównania doszło dziewięć minut później po rzucie karnym, który wywalczył Yann Jouffre. Arnold Mvuemba nie ma zwyczaju marnować takich okazji i ustalił wynik spotkania na 2:2.
ESTAC Troyes 2:2 FC Lorient
W spotkaniu AS Nancy – Toulouse FC niełatwo było wskazać faworyta. „ASNL” bardzo rzadko przegrywają przed własną publicznością, ale gra „Le Tef” w tym sezonie wygląda nadzwyczaj solidnie. Początek meczu ku niezadowoleniu kibiców gospodarzy należał do gości, którzy już w 11. minucie objęli prowadzenie. Strzelcem gola był Moussa Sissoko, który po dwójkowej akcji z Braatenem nie miał problemu z pokonaniem Ndy-Assembe. Okazało się jednak, że ta bramka wystarczyła na zwycięstwo w Lotaryngii, a niemała w tym zasługa Andre Luiza, który w drugiej połowie wyleciał z boiska za brzydki faul.










