Od miesiąca gorąco robiło się wszystkim na myśl o klasyku ligi francuskiej – meczu pomiędzy Paris Saint-Germain a Olympique Marsylia. Warto było czekać na to starcie, ponieważ stało ono na bardzo dobrym poziomie. Poza emocjonującymi derbami Francji w 12. kolejce Ligue 1 ciekawie było również m.in. w Lille, gdzie podopieczni Rudiego Garcii pokonali świetną obronę Brestu, oraz w Nancy na Stade Marcel Picot, gdzie wysoką wygraną odnieśli piłkarze AS Monaco. Swoją pierwszą wygraną zanotował beniaminek AC Arles Avignon.
Auxerre nie dało rady wygrać z Sochaux
Po trzech zwycięstwach z rzędu (dwa w Ligue 1, jedno w Lidze Mistrzów) piłkarze Auxerre wydawali się podążać dobrą ścieżką, która miała doprowadzić ich do coraz wyższych lokat. W meczu z Sochaux początek należał właśnie do drużyny Jeana Fernandeza, która w 24. minucie za sprawą Frederica Sammaritano objęła prowadzenie. Kolejne minuty pokazywały jednak, że na Sochaux jedna bramka to może być za mało, i rzeczywiście tak się stało. W 82. minucie gry gola głową strzelił Modibo Maiga, który ostatecznie zapewnił remis swojej ekipie. Warto dodać, że w tym meczu lepsze wrażenie sprawiali gospodarze, jednak nie przełożyło się to na wynik. Po tej kolejce Auxerre zajmuje czternastą lokatę, natomiast Sochaux piętnastą.
Wielkie zaangażowanie beniaminka daje upragniony trumf

Przez jedenaście kolejek Arles Avignon nie potrafiło zwyciężyć w premierowym dla siebie sezonie Ligue 1. W dwunastej ich dobra gra i ogromne zaangażowanie zostało wynagrodzone w postaci trzech punktów, które zostały zdobyte jednak po trudnym starciu z Caen. Zaczęło się lepiej dla gości z Normandii, bo już w 10. minucie ósmego gola w sezonie zdobył niezawodny Youssef El Arabi, który przy okazji awansował na pierwsze miejsce ex aequo z Dimitrim Payetem. Radość ekipy Francka Dumasa trwała krótko. W 24. minucie wyrównał Gael Germany. Jeszcze w pierwszej połowie zabłysnął Kaba Diawara – późniejszy bohater meczu, który wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Odpowiedź z Caen przyszła w 66. minucie, a na listę strzelców wpisał się Kandia Traore. To było jednak za mało na grających bardzo ambitnie i solidnie zawodników beniaminka, który w 76. minucie zadał decydujący cios. Rzut karny pewnie został wykonany przez Diawarę i „Lwy” mogły cieszyć się z pierwszej wygranej na pierwszoligowych boiskach.
Bordeaux nie sforsowało obrony Valenciennes
Valenciennes znane jest od kilku sezonów z dobrej gry defensywnej. Po raz kolejny podopieczni Philippe Montaniera udowodnili, że są w tym elemencie naprawdę mocni. W konfrontacji z Bordeaux goście przez cały prawie mecz bardzo się bronili, a mimo to zdołali strzelić bramkę. Po ładnym kontrataku świetnym rajdem popisał się aktywny Gregory Pujol, który znakomicie dostrzegł nadbiegającego Ducourtiouxa, a ten nie dał szans na skuteczną interwencję Cedricowi Carrasso. Gdy wydawało się, że Valenciennes ogra „Żyrondystów”, wtedy gola strzelił rezerwowy Moussa Maazou. Remis nie może zadowalać Bordeaux, tym bardziej po dobrym meczu, jednak taki jest futbol – nie zawsze lepszy wygrywa.












