Ostatni i zarazem hitowy pojedynek siódmej kolejki Ligue 1 zakończył się zwycięstwem Girondins Bordeaux 0:2. Bramki dla przyjezdnych zdobywali Tremoulinas oraz Diabate. Swój udział przy obydwu trafieniach miał także Ludović Obraniak.
Obie drużyny na boisko wybiegły bardzo zmotywowane i pewne swoich możliwości. Każdy bowiem chciał zgarnąć na swoje konto komplet punktów, który umocniłby wysoką pozycję w tabeli. Do działania jako pierwsi przystąpili w 2. minucie gospodarze dzisiejszego spotkania. Wówczas świetną akcją pod polem karnym rywala popisali się Lacazette i Lopez, po czym, to właśnie ten drugi w ostateczności oddał strzał z 16. metra, ale bardzo niecelnie. Chwilę później doszło do małego zamieszania spowodowanego brakiem reakcji ze strony piłkarza Girondins. Na murawie leżał cierpiący Reveillere, ale goście usiłowali kontynuować akcję, co nie spodobało się Lacazette. W 8. minucie mogło być już 1:0. Z własnego pola piłkę wybijać chciał Sane, ale został w ostatniej chwili zablokowany przez rywala i futbolówka tak niefortunnie się odbiła, że omal nie przelobowała samego Carrasso. Kolejne minuty przebiegały w bardzo napiętej atmosferze. Piłkarze z Bordeaux starali się przedrzeć pod pole rywala, a defensywa rywala usilnie próbowała przerywać akcję grając na pograniczu faulu, co kończyło się drobnymi urazami.

W 20. minucie niespodziewanie do wybitej przez obrońców futbolówki dopadł Mariano. Strzał z woleja zawodnika Girondins okazał się jednak być fatalny. Pięć minut później świetnie z lewej strony boiska piłkę Obraniakowi zabrał Lopez, następnie przesunął się kawałek w stronę pola karnego i huknął tuż obok prawego słupka bramki Carrasso. Nie minęła minuta, a świetnie na prawą stronę do Lacazette podał Reveillere, ten szybko wprowadził futbolówkę w pole karne, ale dobiegający do niej Grenier nie dał rady zaskoczyć bramkarza. Dziesięć minut przed końcem pierwszej połowy z prawej strony boiska po wznowieniu z autu uderzał jeszcze Obraniak, ale reprezentant Polski nie skierował piłki w światło bramki. W 41. minucie po podaniu od Lacazette na strzał zza pola karnego zdecydował się ponownie Lopez, ale potężna bomba przeleciała wysoko nad poprzeczką. Jeszcze przed gwizdkiem arbitra Mariano sfaulował Dabo w okolicy pola karnego, ale stałego fragmentu gry wykorzystać nie potrafił Reveillere i mieliśmy do przerwy 0:0.
Tuż po przerwie Gouffran fantastycznie przebiegł pół boiska, znalazł trochę miejsca tuż przy polu karnym rywala i uderzył na bramkę, tam jednak świetnie się zachował Vercoutre, który wybił piłkę na rzut rożny. W 53. minucie w polu karnym świetnie znalazł się Gomis,otrzymał podanie z okolic środka boiska, obrócił się z futbolówką, ale huknął prosto w golkipera. Dziesięć minut po wznowieniu gry świetnie z lewej strony piłkę wrzucił Plasil, ta wylądowała wprost na głowie Diabate, ale Vercoutre po raz kolejny świetnie interweniował. W 57. minucie na linii pola karnego wraz z futbolówką obrócił się ponownie Gomis i wysunął ją lekko do tyłu do nadbiegającego Greniera, Francuz nie skorzystał jednak ze świetnej okazji i uderzył wprost w bramkarza. Kilka minut później z rzutu wolnego uderzał jeszcze Lopez, jednak bez problemu interweniował Carrasso. W odpowiedzi z lewej strony do Obraniaka podawał Tremoulinas, Polak z pierwszej piłki odegrał właśnie do swojego darczyńcy, a ten po rykoszecie wpakował futbolówkę do bramki i mieliśmy już 0:1.











