Szósta kolejka Ligue 1 przywróciła to, co w niej najlepsze – dużą ilość goli. W ten weekend nad Sekwaną kibice obejrzeli ponad 30 bramek, a większość spotkań stała na bardzo wysokim poziomie. Liderem pozostają piłkarze Bordeaux, którzy rozprawili się z beniaminkiem z Boulogne.
Na początek pierwszy poważny test w najwyższej klasie rozgrywkowej mieli przejść piłkarze Boulogne. Na stadion sensacyjnego beniaminka przyjechali mistrzowie Francji – Girondins Bordeaux. Ekipa Laurenta Blanca spisuje się w obecnych rozgrywkach wyśmienicie i w sobotni wieczór zawodnicy z Akwitanii potwierdzili swoją wysoką formę. „Żyrondyści” pokonali Boulogne 2:0, a swoje drugie trafienie w tym sezonie zanotował Yoan Gouffran. Piłkarze beniaminka przegrali, ale na tle mistrza Francji wyglądali całkiem przyzwoicie, a gdyby samobójczego trafienia nie zaliczył Lachor, to Boulogne mogłoby pokusić się nawet o remis.
Pierwsze punkty w obecnych rozgrywkach na Stade des Alpes mieli zdobyć piłkarze Grenoble, ale nie pozwolili na to zawodnicy bretońskiego Rennes. Drużyna Mecha Bazdarevicia dostała od gości prawdziwą lekcję futbolu, a wynik 4:0 jest dla Grenoble najniższym wymiarem kary. Spotkanie rozpoczęło się dla gospodarzy fatalnie, bo najpierw, już w pierwszej minucie meczu, stracili bramkę po strzale Gyana Asamoaha, a chwilę później, w wyniku kontuzji, boisko opuścić musiał Sandy Paillot. Piłkarze Grenoble nie potrafili podnieść się po tych dwóch ciosach, a Rennes wykorzystało słabą dyspozycję rywali i zabrało ze sobą do Bretanii trzy punkty. Kolejny bardzo dobry występ zaliczyli gracze Monaco. Piłkarze z Księstwa tym razem wybrali się na Lazurowe Wybrzeże, gdzie bez problemów rozprawili się z Niceą. Dla gospodarzy była to czwarta porażka z rzędu i ich sytuacja jest bardzo nieciekawa. Obrona Nicei przypomina w ostatnich spotkaniach szwajcarski ser, co pokazuje 12 bramek straconych w poprzednich czterech kolejkach. Monaco z kolei, po słabym początku sezonu, radzi sobie coraz lepiej. W zeszłym tygodniu ofiarą drużyny z Księstwa padła ekipa PSG, tym razem przyszła kolej na Niceę.
Kolejnych goli domagali się od swoich piłkarzy kibice Auxerre. Podopieczni Jeana Fernandeza wybrali się do słabego na początku rozgrywek Saint-Etienne. Niespodziewanie to gospodarze już w pierwszym kwadransie objęli prowadzenie za sprawą trafienia Bergessio. Zawodnicy z Burgundii próbowali odrobić straty, ale ich ataki nie przynosiły efektu. Dopiero Kevin Lejeune, dwie minuty po tym, jak pojawił się na boisku, doprowadził do remisu. Strzelania goli chwilę po wejściu z ławki rezerwowych powoli staje się wśród piłkarzy Auxerre tradycją. Podobnie w poprzedniej kolejce gola strzelił Rumun Daniel Niculae. W barwach gości całe spotkanie rozegrał Ireneusz Jeleń. Drugi z naszych reprezentantów, Dariusz Dudka, na boisku się nie pojawił.
Najwięcej, bo aż siedem goli, padło w spotkaniu na Stade Bonal, gdzie Sochaux podejmowało Valenciennes. Mecz wyśmienicie rozpoczęli gospodarze, którzy już w trzeciej minucie objęli prowadzenie po golu Bracheta. Valenciennes odpowiedziało trafieniem Sancheza Moreno, ale jeszcze przed przerwą Sochaux ponownie na prowadzenie wyprowadził Ryad Boudebouz. Na drugą połowę gospodarze wychodzili w świetnych nastrojach, ale wkrótce miało się to zmienić. Dwa trafienia Pujola, po jednym golu dołożyli Audel i Ben Khalfallah, i po końcowym gwizdku sędziego, na tablicy świetlnej widniał wynik 5:2 dla gości. Dodatkowo Sochaux straciło swojego najlepszego napastnika, Vaclava Sverkosa, który w 83. minucie obejrzał czerwoną kartkę i musiał opuścić boisko.










