W piątej kolejce francuskiej Ligue 1 padło mniej goli niż w poprzednich seriach spotkań, co wcale nie oznacza, że nad Sekwaną nie było ciekawie. Na czele tabeli wciąż ciasno, drużyny Bordeaux i Lyon solidarnie wygrały swoje spotkania i nadal przewodzą stawce. PSG zaliczyło poważną wpadkę, przegrywając z Monaco. Pierwsze bramki w sezonie zanotowali gracze Auxerre, wygrywając z Niceą, a Grenoble, po piątej z rzędu porażce, zamyka tabelę francuskiej ekstraklasy.
Piątą serię spotkań Ligue 1, w sobotę zainaugurowali piłkarze Le Mans i Marsylii. Podopieczni Didiera Deschampsa pojechali do Kraju Loary, aby przełamać fatalną passę meczów na Stade Leon-Bollee – piłkarze z Marsylii jeszcze nigdy nie wygrali spotkania na terenie Le Mans w najwyższej klasie rozgrywkowej. Sztuka ta, chociaż nie bez trudu, udała się „Les Phoceens” i po zaciętym meczu trzy punkty pojechały na południe Francji. Wynik spotkania otworzył niezawodny kapitan marsylczyków – Mamadou Niang. Gospodarze nie dawali za wygraną i w drugiej połowie doprowadzili do wyrównania za sprawą Modibo Maigi. „Klątwę” Stade Leon-Bollee zdjął ostatecznie Brandao, który na dwadzieścia minut przed końcem spotkania ustalił wynik na 2:1 dla gości.
Bardzo cenne punkty, w starciu z trudnym rywalem, wywalczyli także podopieczni Claude’a Puela. Olympique Lyon podejmował u siebie Lorient i przez ponad 70 minut meczu, piłakrze „Les Gones” nie potrafili znaleźć sposobu na pokonanie golkipera gości z Bretanii – Fabiena Audarda. W końcu, kupiony przed sezonem z Lille Michel Bastos, zaliczył swoje drugie trafienie w obecnych rozgrywkach, które sprawiło, że komplet oczek pozostał na Stade Gerland. Po raz kolejny potwierdziło się, że Claude Puel ma nosa do transferów – z dziesięciu bramek strzelonych przez Lyon w tym sezonie, ponad połowa była autorstwa piłkarzy, którzy do „Les Gones” trafili latem.
Na Satade de la Mosson w Montpellier w starciu dwóch beniaminków wszyscy spodziewali się wielkich emocji, walki i gradu bramek. Tymczasem gol padł tylko jeden i to z rzutu karnego. Jedenastkę podyktowaną przez arbitra Sebastiena Moreirę, na bramkę zamienił Alberto Costa. Wynik skromny, ale walki nie można odmówić żadnej z drużyn, sędzia aż siedmiokrotnie musiał sięgać po żółtą kartkę, aby uspokoić zawodników. Lens, przegrywając z Montpellier, zalicza drugą porażkę w tym sezonie, natomiast podopieczni Rene Girarda radzą sobie rewelacyjnie, zajmując miejsce w czołówce ligowej tabeli.
Konsekwentnie punkty zbierają również mistrzowie Francji – Girondins Bordeaux. Tym razem na Stade Chaban-Delmas zameldowała się najsłabsza w obecnych rozgrywkach drużyna Grenoble. Wynik wydawał się być z góry przesądzony, ale goście z Alp nie zamierzali poddać się bez walki. Na szczęście dla „Żyrondystów”, wynik spotkania szybko otworzył Yoan Gouffran, ale to wszystko, na co było stać piłkarzy Laurenta Blanca w sobotni wieczór. Piłkarze Grenoble, chociaż zajmują ostatnie miejsce w tabeli, postawili mistrzom Francji wysoko poprzeczkę. Nie zmienia to jednak faktu, że Grenoble jest jedyną drużyną w Ligue 1, która nie zdobyła jeszcze punktów.
W niedzielę kibice na Stade d’Abbe Deschamps w końcu doczekali się bramek. Już przed rozpoczęciem spotkania przed bramami stadionu Auxerre mówiło się tylko o jednym – o powrocie do składu Ireneusza Jelenia. Polski napastnik miał być zbawcą, który odmieni obraz gry drużyny z Burgundii. Pierwszym rywalem do pokonania przez Polaka miała być notująca kryzys formy Nicea. Auxerre faktycznie wygrało z gośćmi z Lazurowego Wybrzeża, ale Jeleń, który na boisku spędził 73. minuty, gola nie zdobył. Wynik spotkania otworzył obrońca Cedric Hengbart, a w drugiej połowie Niceę pogrążył ten, który miał zastąpić naszego napastnika od początku rozgrywek – Daniel Niculae. W pierwszych czterech kolejkach Rumun do bramki rywali trafić nie potrafił, gdy jednak poczuł, że po powrocie Jelenia jego pozycja jest zagrożona, potrzebował tylko pięciu minut, by pokonać Davida Ospinę i ustalić wynik meczu na 2:0. Jeanowi Fernandezowi spadł kamień z serca, bo jego zawodnicy w końcu zaczęli strzelać. Zupełnie odmienne nastroje panują w obozie Nicei, która w ostatnich trzech kolejkach nie potrafiła strzelić bramki, tracąc przy tym dziewięć goli.










