Kandydatów na najbardziej wyrazistą osobę meczu było kilku. Na początku meczu ładnie radził sobie Karol Niemczycki. W drugiej połowie karnego wywalczył, a potem wykorzystał Felicio Brown Forbes. Wynik wyrównał Pelle van Amersfoort, którego ładnie obsłużył Sergiu Hanca. Pod koniec spotkania o tytuł „dzbana roku” ostro powalczył Mateusz Lis, ale oszczędził go sędzia Stefański, który swoją drogą też zbytnio się nie popisał w tym meczu. Jednak pod kątem czysto sportowym w pierwszej kolejności należy wyróżnić Kostarykanina.
– Miał oko Raków, sięgając po niego. Miał przeczucie „Felek”, który wybrał częstochowską drużynę. Przecież te wcześniejsze decyzje nie były trafne, więc istniało prawdopodobieństwo, że ta również może taka być. Nie ma co chwalić dnia przed zachodem słońca, ale warto docenić poczynania Felicio Browna Forbesa. Bardzo możliwe, że po latach chybionych wyborów wreszcie znalazł swoje miejsce na Ziemi. Jeśli nie do zostania i osiedlenia się tu na resztę życia, to przynajmniej na mapie piłkarskiej odnalazł dla siebie azyl – takimi słowami został określony w naszym artykule sprzed pół roku Brown Forbes.
Nie oszukujmy się, pewne rzeczy się nie sprawdziły. Częstochowa nie okazała się azylem dla Kostarykanina. Po pozyskaniu Vladislavsa Gutkovskisa Marek Papszun szybko zrezygnował ze swojego dotychczasowego snajpera. Jednak mimo to poczynania Forbesa można określić jako co najmniej przyzwoite i faktycznie warto je docenić. Dla swojej poprzedniej drużyny wykonał dobrą robotę, a dzisiaj znacząco przyczynił się do remisu w derbach Krakowa. Z kolei wcześniej strzelił bramkę przeciwko niezłemu z tym sezonie Zagłębiu Lubin. A to może być dopiero początek.
Odrobinka show
Pierwsza połowa meczu Cracovia – Wisła to był dobry czas na zrobienie sobie herbatki, kanapki lub ucięcia krótkiej drzemki. Wtedy nie działo się zupełnie nic. Przyzwoicie swoje zadanie wykonywali jedynie bramkarz Cracovii i napastnicy Wisły. Na początku drugiej połowy emocje mogła zwiastować ręka Mehremicia w polu karnym. Jednak zabawa zaczęła się rozkręcać dopiero kilkanaście minut później. Forbes pokazał próbkę swoich umiejętności. Wdał się w odważny drybling pod bramką przeciwnika. Zmusił w ten sposób Dawida Szymonowicza do ostrzejszego wejścia, czym dał pretekst sędziemu do podyktowania rzutu karnego.
„Jedenastkę” oczywiście wykorzystał. Jego występ można byłoby w pełni ocenić na plus, gdyby nie głupi faul na Siplaku. Kostarykanin wleciał w Słowaka z pełnym impetem, uderzając go równocześnie łokciem w głowę. Byłemu zawodnikowi Rakowa ewidentnie odcięło prąd w tej sytuacji, bo miał już wcześniej na swoim koncie żółtą kartkę. Wyleciał z boiska… no i się zaczęło.
Defensywna dotychczas Cracovia ruszyła z impetem na osłabionego przeciwnika. Agresywna w pierwszej części meczu Wisła została zepchnięta na własną połowę. Po jakimś czasie dała się ukuć przez van Amersfoorta. Chwilę później „Białą Gwiazdę” powinien upokorzyć Michal Siplak, ale Słowak niewątpliwie swoim pudłem z kilku metrów znalazł się na cenzurowanym u kibiców Cracovii. Następnie Michał Lis próbował zadać cios na korpus dla Ivana Marqueza (tak, podobny jak w boksie!), co powinno się zakończyć czerwoną kartką, zawieszeniem i karnym dla „Pasów”. A zakończyło się szczęśliwym remisem.











