Wygląda na to, że Częstochowa jest miejscem na Ziemi dla Felicio Browna Forbesa. W zespole trenera Marka Papszuna odnajduje się on nadzwyczaj dobrze. Najlepszym dowodem na to są bramki, których w tym sezonie ma już dziewięć, i to tylko w samej lidze. Dołożył także dwa gole w Pucharze Polski. To jego życiowy rekord, a nadal zostało jeszcze parę kolejek do rozegrania. Na ilu trafieniach zatrzyma się licznik Kostarykanina?
W żadnym z dotychczasowych klubów „Felek” nie zdobył takiej liczby bramek jak w drużynie z duchowej stolicy Polski. A karierę ma bogatą i może pochwalić się pokaźną liczbą pracodawców w swoim CV.
Szkoła życia w Niemczech
Felicio Brown Forbes, jako mały chłopak, pierwsze lata życia spędził w kraju swojego ojca, czyli Kostaryce. Po rozstaniu rodziców wraz z matką przeniósł się do jej ojczyzny, czyli Niemiec. Stąd ma dwa obywatelstwa. To u naszego zachodniego sąsiada zaczął na poważnie zajmować się piłką nożną i pomału próbować wiązać z nią przyszłość. Trafił do młodzieżowych drużyn Herthy Berlin, w których kształtował się jako piłkarz. Dziesięć lat temu przeszedł do 1. FC Nürnberg, skąd wielokrotnie był wypożyczany do innych niemieckich drużyn w celu ogrania się i złapania większego doświadczenia. W tym samym, czyli 2010, roku na zasadzie wypożyczenia zasilił szeregi FC Carl Zeiss Jena. Była to 3. liga niemiecka. Nie uważając naszej rodzimej ekstraklasy za top lig europejskich, można pokusić się o stwierdzenie, że jest tutaj mocniejszy poziom niż za zachodnią granicą. A co mi tam – zaryzykuję takie stwierdzenie!
Popularne niedawno było wyzwanie zatytułowane #10YearsChallenge. Polegało na porównaniu siebie teraz i sprzed dekady. Co oprócz wieku jeszcze się zmieniło, jak wyglądaliśmy, co robiliśmy itp. Gdyby odnieść to do piłkarskiej sytuacji Felicio Browna Forbesa, to różnica jest znaczna. 2010 vs 2020. FC Carl Zeiss Jena vs Raków Częstochowa. 3. liga w Niemczech vs najwyższy poziom rozgrywkowy w Polsce. Trzy bramki vs dziewięć. No, jakby nie oceniać obu tych lig, to trochę się pozmieniało przez tę dekadę u Forbesa. Grunt, że na lepsze, i oby gorzej już nie było.
Po niezbyt owocnej współpracy FBF wrócił do 1. FC Nürnberg. Na długo w klubie się nie zadomowił, bo ponownie trafił na wypożyczenie do RW Oberhausen. Znowu niższa liga, znowu niezbyt zachwycający pobyt. Więcej cierpliwości do napastnika już nie było. Skończyło się to wylądowaniem w drugiej drużynie klubu z południa Niemiec i ostatecznie przejściem do FSV Frankfurt. Jak się okazało, był to ostatni niemiecki przystanek w dotychczasowej karierze gracza Rakowa. Może był za młody na grę w Niemczech, gdyż widocznie sobie tam nie radził. Kto wie, czy teraz, będąc dojrzalszym zawodnikiem, też odbiłby się od tych lig jak od ściany. Szukając pozytywów, to na pewno lata tam spędzone nie pójdą na marne i były dla niego cenną lekcją na przyszłość.










