We Włoszech mamy przyjemność oglądać liczne grono naszych rodaków. Większość polskich piłkarzy reprezentuje Serie A, choć na zapleczu włoskiej ekstraklasy również mamy przedstawicieli kraju znad Wisły. Niestety nasi rodacy w Serie B nie odgrywają głównych ról, większość z nich przesiaduje na ławce rezerwowych lub nie łapie się do meczowej osiemnastki. Sprawdzamy, co słychać u Polaków występujących na zapleczu włoskiej ekstraklasy.
Kamil Bielikow, Szymon Emche, Przemysław Szymiński, Patryk Dziczek i Paweł Jaroszyński – ci zawodnicy reprezentują nasz kraj na zapleczu włoskiej elity, choć niestety powody do zadowolenia może mieć jedynie tylko ten ostatni. Lewy obrońca występujący w Salernitanie jest pewniakiem w składzie u trenera Giampieriego Ventury. W 15 spotkaniach włoskiej Serie B grał od początku do końca. Gorzej wiedzie się jego koledze z drużyny Patrykowi Dziczkowi, który został wypożyczony do Salernitany z rzymskiego Lazio. Były zawodnik Piasta Gliwice dzięki występom na zapleczu miał ogrywać się na włoskich boiskach, tymczasem nie może się przebić do średniaka, jakim jest ekipa trenera Ventury. Choć końcówka roku daje nadzieję 21-latkowi, że może być lepiej i w drugiej części sezonu będziemy częściej oglądać młodzieżowego reprezentanta Polski.
Bielikow, Emche i Jurczak to są zawodnicy, którzy trafili do Serie B z niższych polskich lig i po nich nie można się spodziewać, iż będą odgrywać znaczące role w swoich zespołach. Źle wiedzie się również Szymińskiemu w Frosinone, który spędza mecze na ławce rezerwowych lub nawet nie łapie się do meczowej osiemnastki.
Zmienne nastroje Polaków w Salernitanie
W Salernitanie występuję dwóch naszych rodaków: Paweł Jaroszyńśki i Patryk Dziczek. Jednak jeśli spojrzeć na statystyki, to powody do zadowolenia może mieć ten pierwszy. Lewy obrońca jest pewnym punktem w układance byłego selekcjonera reprezentacji Włoch Giampiero Ventury. 25-latek na 17 spotkań w Serie B opuścił tylko dwa. W pozostałych meczach grał od początku do końca, stając się pewnym punktem swojej drużyny. Jaroszyńskiemu już drugi raz przyszło współpracować z trenerem Venturą, wcześniej ich drogi zetknęły się w Chievo Werona.
Jaroszyński świetnie odnajduję się w taktyce swojego trenera, która nie jest mu obca. Zaufanie, jakim obdarzył go szkoleniowiec Salernitany, pokazuje, iż Polak jest jednym z kluczowych zawodników w jego drużynie. Przypomnijmy, że lewy obrońca jest tylko wypożyczony do drużyny z Serie B z Genoi, która kupiła go z Chievo za 4 miliony euro. Do tej pory wielu ekspertów nie potrafi zrozumieć, co skusiło wyłożyć tyle pieniędzy na transfer piłkarza, który w poprzednim sezonie miał duże problemy z grą dla ekipy z Werony. Na zapleczu włoskiej elity Jaroszyński pragnie udowodnić niedowiarkom, że potrafi grać w piłkę. Wierzy, iż dzięki dobrym występom pod okiem Ventury zdoła powrócić do Genoi i zagrać w przyszłym sezonie w Serie A, o ile była ekipa Krzysztofa Piątka się w niej utrzyma.











