„Duma Katalonii” minimalnym nakładem sił pokonała białoruskie BATE Borysów 5:0. Do siatki trafiali kolejno Wołodko (gol samobójczy), Pedro, dwukrotnie Leo Messi i w samej końcówce David Villa. Dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu Barcelona objęła prowadzenie w grupie H.
Spotkanie Barcelony z BATE Borysów zapowiadało się, mimo zapewnień Pepa Guardioli, który bardzo obawiał się białoruskiego zespołu, na łatwą i przyjemną zabawę. Każdy mecz mistrza Hiszpanii przepowiadany jest na taką właśnie zabawę. Kataloński szkoleniowiec, ustalając wyjściowy skład na mecz z białoruskim klubem, musiał podjąć kilka kontrowersyjnych decyzji. Po pierwsze, nie zdecydował się wystawić powracającego do zdrowia Gerarda Pique. Po drugie, posadził na ławce najlepszego obok Messiego zawodnika swojej drużyny, Cesca Fabregasa. Po trzecie wreszcie, nieco zaryzykował, ustawiając piłkarzy w formację de facto zakładającą grę trzema obrońcami, z pewnością licząc na spokój i doświadczenie Carlesa Puyola. A BATE cieszyło się, że na ich stadion przyjedzie hiszpański gwiazdozbiór i chyba nawet przez chwilę nie sądziło, że ma szansę na wydarcie mu punktów.

Co ciekawe, jako pierwsi groźnie zaatakowali gospodarze. W 2. minucie strzał Filipa Rudika został zablokowany przez obrońcę, a następnie wybity przez Victora Valdesa, co dało BATE pierwszy rzut rożny. Ze stałego fragmentu gry nic jednak nie wynikło, a kontrolę nad meczem od razu przejęła Barcelona. Występujący w żółtych trykotach zawodnicy z Borysowa wcale nie cofnęli się do głębokiej defensywy, ale usiłowali za pomocą długich podań rozpocząć zabójczy dla katalońskiego klubu kontratak. Tymczasem Aleksandra Gutora bezskutecznie starali się pokonać Thiago Alcantara, a także dwukrotnie Leo Messi. Dzielna postawa formacji defensywnej BATE okazała się bezużyteczna, ponieważ w 19. minucie piłkarzy „Dumy Katalonii” wyręczył Wołodko, który udaremnił próbę zdobycia bramki przez Messiego, wykonując bardzo niefortunną interwencję. Za tę akcję wielkie pochwały należą się też Daniemu Alvesowi, który popisał się naprawdę świetnym podaniem. Dwie minuty później po główce Pedra było już 2:0. Bramka pochodzącego z Teneryfy zawodnika była nieco szokująca, biorąc pod uwagę jego awersję do gry głową.
„Azulgrana” wyraźnie się rozkręcała, a BATE coraz bardziej cofało. W 25. minucie uderzał z lewej strony David Villa. Nieśmiało atakować starali się także miejscowi gracze, ale momentalnie piłkę bez większych problemów odbierali im Hiszpanie. Oni z kolei nie pozwolili zabrać sobie futbolówki tak łatwo i, jak nietrudno się domyślić, w swoim stylu, wymieniali przed polem karnym niezliczoną liczbę podań. W 31. minucie świetną piłkę w pole karne otrzymał Mateja Keżman, jednak nie udało mu się jej opanować. W odpowiedzi w kolejnej akcji strzelał „El Guaje”, lecz górą był białoruski golkiper. Usypianie obrony gospodarzy wychodziło dzisiaj Barcelonie lepiej niż dobrze. Piłka wędrowała wśród graczy w czarnych koszulkach jak po sznurku, aż w końcu wpadła do siatki. W 38. minucie po poważnym błędzie bramkarza, który wypuścił futbolówkę z rąk, na listę strzelców wpisał się Messi, pokonując Gutora pewnym uderzeniem głową.












