W pojedynku dwóch reprezentantów Polski w lidze francuskiej lepszy okazał się Dariusz Dudka, którego zespół zdeklasował na własnym obiekcie Sochaux z Damienem Perquisem w składzie. W innych spotkaniach Brest zremisował po raz szósty w sezonie, a Rennes nie wykorzystało swojej szansy wskoczenia na fotel lidera, gdyż prowadzenie w meczu odebrał im Aubameyang z Saint-Etienne.
Auxerre gromi Sochaux
Aż cztery bramki zaaplikowali swoim przeciwnikom piłkarze Auxerre, którzy, mimo słabej pierwszej połowy, zdołali wygrać spotkanie z Sochaux. Po obu stronach barykady nie zabrakło miejsca w pierwszych jedenastkach dla Dariusza Dudki i Damiena Perquisa. Pierwsza połowa zdecydowanie należała do gości, którzy już w drugiej minucie wyszli na prowadzenie. Słabą postawę defensywy AJA, w tym byłego piłkarza Wisły Kraków, wykorzystał Modibo Maiga. Malijczyk otrzymał sprytne podanie od Mikariego i strzałem po długim rogu zmieścił piłkę w siatce.

Do przerwy mecz nie obfitował w dogodne okazje i każda ze stron stworzyła sobie jeszcze po jednej. Bliski podwyższenia prowadzenia był Marvin Martin, lecz strzał zza pola karnego reprezentanta Francji wybronił efektowną paradą Olivier Sorin. Zaś o krok od wyrównania był Dennis Oliech, którego strzał z kilkunastu metrów przeniósł nad poprzeczką Teddy Richert.
Napastnik AJA jednak w drugich 45 minutach został bohaterem meczu. Zabójcze dla gości okazały się dwie minuty od 50. do 52. Najpierw do pustej bramki piłkę wpakował Alain Traore po dośrodkowaniu Oliecha, a chwilę później sam Kenijczyk wykorzystał swoją szybkość i minąwszy golkipera Sochaux wyprowadził swój zespół na prowadzenie.
Nie minęło 20 minut, a gospodarze podwoili swój dorobek bramkowy, a autorem obu trafień ponownie został Dennis Oliech, kompletujący w ten sposób klasycznego hat-tricka. Pierwsza z bramek była idealnym zobrazowaniem taktyki Auxerre, które długimi podaniami próbowało za wszelką cenę wykorzystać prędkość nóg swojego atakującego. O ile pierwszy strzał Richert zdołał jeszcze wybronić, to przy dobitce był bez szans. Gol na 4:1 był wynikiem sprytu Oliecha, który uprzedził bramkarza przy centrze i z umieszczeniem piłki nie miał już potem problemów.
O ile pierwsza połowa w wykonaniu „Les Lionceaux” wyglądała bardzo dobrze, to już druga odsłona obnażyła wszystkie ich słabości, szczególnie w defensywie. Istotną rolę również w tym miał, niestety, nasz reprezentant, Perquis, który tak jak po meczu z Rennes na dobrą notę liczyć nie może. Podopieczni Mechy Bazdarevicia w ostatnich dwóch spotkaniach stracili aż 10 bramek i widać, że mają w formacji defensywnej wielkie problemy.










