Wczoraj polskie media obiegła informacja o rzekomym zainteresowaniu Arkadiuszem Milikiem ze strony Olympique Marsylia. Na ten moment jednak ani francuski klub, ani Ajax, ani tym bardziej sam zainteresowany nie potwierdzili tych pogłosek. Zastanówmy się jednak, czy zespół z Marsylii byłby dla polskiego napastnika odpowiednim miejscem do dalszego rozwoju.W zespole biało-niebieskich nie dzieje się ostatnio najlepiej. Z klubu już po pierwszej porażce w sezonie odszedł Marcelo Bielsa, wywołując prawdziwy pożar w Marsylii. Do tego po dwóch przegranych meczach na inaugurację sezonu zespół znajduje się na zaledwie 18. pozycji, okupując tym samym strefę spadkową.

Na strażaka gaszącego ogień wybrany został hiszpański szkoleniowiec Michel. Była legenda Realu Madryt ma za sobą całkiem niezły sezon w roli trenera greckiego Olympiakosu Pireus i nie zastanawiała się długo nad propozycją z Marsylii. Jednym z pierwszych życzeń Michela miało być ściągnięcie napastnika, który stałby się dla klubu realną alternatywą dla belgijskiego strzelca, Michy Batshuayiego. Sprowadzony rok temu ze Standardu Liege napastnik, po pierwszym bardzo dobrym sezonie, na początku bieżących rozgrywek rozczarowuje i klub zaczął rozglądać się za konkurentem do składu. I w tym momencie pada nazwisko polskiego piłkarza. To właśnie Milik miałby się stać drugim napastnikiem w zespole, wywierając presję na Belgu, zmuszając go do cięższej pracy i przyczyniając się do wzrostu jego formy.
Ale zaraz zapytacie pewnie, czy Milik miałby tam pełnić rolę rezerwowego. Nie ulega wątpliwości, że jest to realny scenariusz w przypadku, gdyby Marsylia miała grać jednym napastnikiem. Jednakże Milik niejednokrotnie już udowadniał, że potrafi grać również za napastnikami i w drużynie z południa Francji mógłby występować wspólnie z Belgiem, grając za jego plecami. Polski snajper wiele razy udowadniał, chociażby w reprezentacji, że potrafi zagrać na pozycji nr 10 i obsłużyć swoich kolegów dokładnymi podaniami. Co więcej, to ustawienie robi się o wiele bardziej prawdopodobne, gdy spojrzymy na to, że latem z zespołu odeszło trzech nominalnych skrzydłowych. Transfery Dimitriego Payeta, Floriana Thauvina i Andrew Ayewa spowodowały, że klub został z dwoma klasowymi skrzydłowymi (Lucas Ocampos i Remy Cabella), którzy dodatkowo są nowymi nabytkami zespołu. Kto wie, czy Michel nie myśli o Miliku właśnie w kontekście zmiany ustawienia drużyny.












