Wczoraj ocenialiśmy transfery in plus, teraz przyszedł czas na wyróżnienia in minus. Oto 10 najgorszych, naszym zdaniem, „wzmocnień” kadrowych we francuskiej lidze. Niestety, znalazło się w nich miejsce również dla Irka Jelenia.
10. Lynel Kitambala (FC Lorient – AS Saint-Etienne)
Odejście Emmanuela Riviere’a wymagało wzmocnień w ofensywie. Do Pierre’a-Emericka Aubameyanga dołączyli Max Gradel, Florent Sinama-Pongolle oraz Kitambala. Zdecydowanie najgorzej z tego grona zaprezentował się ten ostatni, który w poprzednich rozgrywkach nieźle radził sobie u boku genialnego Kevina Gameiro, a jesienią nie był w stanie znaleźć sobie miejsca wśród „Zielonych”. Jego atutem w porównaniu do innych napastników miała być siła fizyczna. Nie przekuło się to w żaden sposób na jego korzyść.

9. Mouhamadou Dabo (Sevilla CF – Olympique Lyon)
Lyon wielkich zakupów latem nie robił. Wzmocnił się głównie wychowankami i dwoma istotniejszymi transferami – Dabo z Sevilli i Bakary Kone z drugoligowego Guingamp. Ten drugi sprawdził się wyjątkowo dobrze, rywalizując o miejsce w składzie z Lovrenem i Crisem, o Dabo zaś niewiele ciepłych słów można powiedzieć. Wychowanek Saint-Etienne powrócił do Francji po rocznej przygodzie w Hiszpanii. W lidze rozegrał zaledwie 72 minuty (tylko raz wyszedł w podstawowym składzie) i już zdążył złapać czerwoną kartkę. Jeśli chce rywalizować o miejsce w składzie ze wspomnianymi wcześniej piłkarzami, to zdecydowanie musi poprawić swoje notowania u Remiego Garde’a.
8. Issam Jemaa (RC Lens – AJ Auxerre)
27-letni Marokańczyk opuścił zdegradowane do niższej ligi Lens, by dołączyć do reformującej się ekipy Auxerre. Z Burgundii odeszło nieco starej gwardii (Jeleń, Pedretti czy Mignot), więc moment na wprowadzenie się do drużyny bardzo korzystny. Tym bardziej że w składzie pojawiło się wielu wychowanków, których można było wesprzeć doświadczeniem. Nic z tych rzeczy. Jemaa szansę w pierwszym składzie otrzymywał przede wszystkim na początku rundy, lecz już po dwóch kolejkach usiadł na ławie. Miał poprawić skuteczność napastników, a lepszym w zdobywaniu bramek okazał się pomocnik, Alain Traore, później zaś konkurent z ataku, Dennis Oliech. Notowania z każdą kolejną – rzadko otrzymywaną – szansą malały i dopiero sam koniec sezonu przyniósł jaskółkę nadziei zawodnikowi. Jak inaczej wkupić się w łaski trenera, jak tylko strzelając ważnego gola (wyrównujący gol) w ważnym momencie (w ostatniej minucie doliczonego czasu gry) i w ważnym spotkaniu (pierwszym derbach Bretanii w pierwszej lidze).













