Korzystając z małego zastoju w rozgrywkach Premier League spowodowanego obfitymi opadami śniegu, warto podsumować dokonania angielskich drużyn w rozgrywkach Ligi Mistrzów i Ligi Europejskiej. Walczyło sześć ekip: Chelsea, Manchester United, Arsenal, Tottenham, Manchester City oraz Liverpool.

Zacznijmy od rozgrywek Ligi Mistrzów i postawy podopiecznych Carlo Ancelottiego, czyli mistrzów Anglii. Otóż, ich postawa w pucharach wyglądała zgoła inaczej niż w lidze. Chelsea może się pochwalić passą zwycięstw, gdyż po pierwszych pięciu kolejkach jako jedyna ekipa nie straciła żadnego punktu. Najwięcej emocji budziły starcia z Olympique Marsylia. Zawodnicy Deschampsa ulegli na Stamford Bridge, ale już na zakończenie fazy grupowej nie dali szans Anglikom na Stade Velodrome. Coś pękło w ekipie „The Blues”, a to „coś” wcale nie napawa optymizmem, zwłaszcza kontekście rozgrywek Premier League. Chelsea niewątpliwie zaliczyła poważny regres, za którego kamień węgielny uważa się porażkę 0:3 z Sunderlandem. Wydaje się zatem, że FC Kopenhaga, którą wylosowali mistrzowie Anglii, nie powinna stworzyć problemów. Tylko że to samo mówiło się chociażby przed meczem z Birmingham. Postawa Chelsea w Lidze Mistrzów jednak jak najbardziej na plus.

Kolejna ekipa to Manchester United, który walczył o awans w grupie C. Zawodnicy Fergusona zaczęli dość niemrawo, bo od remisu z „The Gers”. Później, w meczu wyjazdowym, padła jednak Valencia. W spotkaniu tym szczególnie popisał się Hernandez, który już po ośmiu minutach od wejścia na boisko zdobył zwycięską bramkę. „Chicharito” zaliczył dość dobrą fazę grupową, chociaż Ferguson tylko raz postawił na niego od pierwszej minuty. Obserwatorzy na pewno zapamiętają jednak jego gola. Manchester nie rozczarował, tylko jedna stracona bramka, dwa remisy, brak porażek i dobra postawa w lidze to dobry prognostyk. Ciekawa będzie w dodatku następna runda, w której United będzie się mierzyć z Marsylią.















