W tureckiej Super Lig wszystkie zespoły mają obecnie rozegrane przynajmniej siedem spotkań. Jest to więc odpowiedni czas na ocenę startu rozgrywek. My podjęliśmy się jej w kontekście Andrei Pirla i jego drużyny Fatih Karagumruk. Specjalnie dla nas wypowiedzi udzielił też turecki dziennikarz – Kaan Bayazit.
Gdy Andrea Pirlo przestał być trenerem Juventusu, nikogo to raczej nie zdziwiło. Jego drużyna zakwalifikowała się do Ligi Mistrzów tylko dzięki potknięciu Napoli w ostatniej kolejce sezonu. Trzeba pamiętać, że te (i jedyne) rozgrywki byłego piłkarza w roli trenera „Starej Damy” zakończyły wieloletnią dominację Juve na krajowym podwórku.
Gdy Pirlo odszedł z turyńskiego klubu, wydawało się, że otrzyma szansę od któregoś ze słabszych włoskich klubów. Jednak przez rok żaden zespół nie zdecydował się na współpracę z młodym szkoleniowcem, który ostatecznie tego lata podjął drugą pracę w życiu jako trener pierwszej drużyny. Ku zdziwieniu wszystkich zawędrował nad Bosfor, do Fatih Karagumruk. Klubu ze średniej półki nawet jak na ligę turecką.
Wyniki mogą być lepsze
Andrea Pirlo jako sternik w Turcji na razie nie zachwyca. Owszem, nikt nie spodziewał się, że nagle jego podopieczni zaczną gnieść rywali i wygrywać mecz za meczem. Zespół, do którego przychodził, ma jednak wyższe aspiracje niż walka o utrzymanie. Co prawda jesteśmy na wczesnym etapie sezonu, więc nie można jeszcze określić, że ta drużyna na pewno do końca będzie bić się o uniknięcie relegacji. Na ten moment jest jednak bardzo blisko strefy spadkowej.
– Jak dotąd jego praca rozczarowuje, ale nie jest to niespodziewane. Nie jest niespodzianką, że przyzwyczajenie się do kultury futbolu w tym kraju zajmie mu trochę czasu. – Kaan Bayazit w rozmowie z nami.
Na ten moment Andrea Pirlo ze swoją drużyną zajmują 14. miejsce w lidze na 19 zespołów. W Super Lig spadają 4 drużyny, więc aby się utrzymać, trzeba zająć 15. miejsce lub wyższe. Drużyna Włocha ma obecnie dwa oczka przewagi nad strefą spadkową, ale też jeden mecz mniej od niektórych ekip z tejże strefy.
Co oczywiste, nikt po siedmiu meczach Pirla nie wyrzuci. Zwłaszcza jeśli jest trenerem w nieaspirującej, średniej drużynie ligi. Pod tym względem wybór byłego piłkarza nie może dziwić – wydaje się, że ma dogodne warunki do pracy i zdobywania doświadczenia. We Włoszech byłby pod nieustanną presją mediów, a tutaj może robić swoje. Musi się jednak pilnować, bo właściciele tego klubu są w gorącej wodzie kąpani i w ostatnich 4 latach zatrudniali już 20 trenerów. Wyniki więc nie mogą być za słabe.











