W oficjalnym debiucie Ancelottiego na ławce trenerskiej Paris Saint-Germain zespół ze stolicy Francji miał spore problemy, aby wyeliminować z Pucharu Francji piątoligowe Locmine. Włoski szkoleniowiec przyznał, że drużyna potrzebuje czasu, żeby przystosować się do jego pomysłów na grę.

Carlo Ancelotti jest uznawany za twórcę taktyki 1-4-3-2-1, powszechnie znanej jako choinka. Po raz pierwszy zastosował ją za czasów prowadzenia Milanu. Włoski szkoleniowiec pracował w Mediolanie przez osiem lat (2001-2009) i zdobył liczne trofea. Kolejnym przystankiem w trenerskiej karierze Ancelottiego była Chelsea Londyn. W stolicy Anglii, również spróbował wykorzystać swoją choinkę, lecz nie przyniosła ona oczekiwanego efektu. Teraz, kiedy były szkoleniowiec Chelsea i Milanu został trenerem PSG, znów spróbował wprowadzić do zespołu taktykę 1-4-3-2-1. Niestety, paryżanie nie potrafili się dostosować do nowej taktyki, czego wynikiem były ogromne męczarnie w pucharowym spotkaniu z Locmine. Nic dziwnego, skoro Antoine Kombouare (były szkoleniowiec PSG) był zwolennikiem ustawienia 4-2-3-1.
– Piłkarze nie czują się dobrze w systemie 4-3-2-1. Po trzech dniach treningu ciężko sprawić, by to działało, to normalne i możliwe, że w następnym meczu coś zmienię, ale musimy ciężko pracować, by się rozwijać i nie wiem, jak dużo czasu to zajmie – powiedział Ancelotti.
Dzisiaj Ancelotti będzie miał kolejną okazję do wprowadzenia zmian w taktyce, bo Paris Saint-Germain zagra przed własną publicznością z solidną Tuluzą.











