Klasyk. Najważniejszy mecz sezonu dla kibiców obu drużyn. Spotkanie Feyenoordu Rotterdam z Ajaksem miało być hitem szóstej kolejki Eredivisie. Mecz był ciekawy, choć na emocje trzeba było poczekać.
Pierwsze dwadzieścia minut to gra w środku pola z lekką przewagą Ajaksu. Jednak podopieczni Martina Jola sporadycznie dochodzili do sytuacji strzeleckich. W 22. minucie po szybkiej kontrze bramkę dla gospodarzy strzelił Fiodor Smołow. Jednak sędzia gola nie uznał, bo zawodnik Feyenoordu był na spalonym.
Kolejne minuty nie przynosiły większych zmian na boisku. Nadal Ajax utrzymywał się przy piłce i w ten sposób próbował przedostać się pod bramkę strzeżoną przez Roba van Dijka. Takie ataki nie przyniosły efektu. Upragnionego gola goście zdobyli w 40. minucie po stałym fragmencie gry. Dośrodkowanie z rzutu wolnego, fatalna interwencja defensora Feyenoordu i piłkę do pustej praktycznie bramki głową skierował De Jong.
Druga połowa zaczęła się znacznie ciekawiej niż pierwsza. Już od pierwszych minut Ajax rzucił się do ataku. Dwie fantastyczne okazje na podwyższenie wyniku zmarnował El Hamdaoui. Chwilę później Luis Suarez fantastycznie uderzył z okolic 16. metra, ale piłka zatrzymała się na słupku. W 56. minucie Ajax udokumentował swoją miażdżącą, w tym okresie gry, przewagę bramką. Dobre prostopadłe podanie od Suareza otrzymał El Hamdaoui i trzeciej stuprocentowej sytuacji już nie zmarnował.
W 70. minucie bardzo dobry rajd lewą stroną przeprowadził Karim El Ahmadi, wpadł z futbolówką w pole karne, świetnie wyłożył ją na piąty metr, jednak w ostatniej chwili obrońcy Ajaksu zdołali wybić piłkę na rzut rożny. W 79. minucie Luc Castaignos strzelił bramkę dla gospodarzy. Tyle tylko, że sędzia jej nie uznał, dopatrując się pozycji spalonej.
Jeszcze nie ostygły emocje po nieuznanej bramce, a piłka po raz kolejny wylądowała w siatce Ajaksu. Tym razem jednak wszystko odbyło się zgodnie z przepisami. Piłkę po rzucie rożnym do bramki Stekelenburga skierował Andre Bahia. W ostatnich minutach Feyenoord rozpaczliwie starał się odrobić straty, ale mimo kilku dobrych okazji, wynik pozostał bez zmian.










