Zima. Za oknem śnieg, mróz, wiatr i zaspy. Jednym słowem nieprzyjemnie. W taką pogodę człowiek ani myśli wychodzić na zewnątrz, a tym bardziej nie myśli o graniu w piłkę. A jednak, czasem futbolowym zapaleńcom przychodzi do głowy taka myśl.
I często bywało tak, że mimo niepogody, mimo śniegu, mrozu i nieprzyjemnego wiatru, po prostu brało się futbolówkę, wychodziło na boisko i grało. Było przy tym mnóstwo zabawy. Taka gierka w zimowych warunkach sprawiała wiele radości, dużo więcej niż wirtualne uprawianie tej samej dyscypliny sportu w domu przed komputerem.

Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że dziś tego nie widać. Dziś dzieciaki na hasło: zagrajmy na śniegu, pukają się w czoło i wybierają komputerowe symulacje. Ale kiedy pogoda dopisuje, wcale nie jest lepiej. Szkolne boiska świecą pustkami, a amatorów futbolu jest jakby coraz mniej. Nie widać, żeby młodzi ludzie masowo, albo chociaż w większości garnęli się do piłki. A jeżeli młodzież nie chce grać, to skąd mają się brać reprezentanci Polski?
Bo jeżeli na stu chłopaków 90 kopało piłkę, to chociaż jeden z nich miał szansę się wybić. Teraz, kiedy na stu kopie może 50, to automatycznie i grono przyszłych piłkarzy się zawęża. Proste.
Owszem system szkolenia w Polsce jest na niskim poziomie. Jest niewielu trenerów, którzy wkładają w pracę z młodzieżą całe swoje serce. Czasami trudno im się dziwić, bo wynagrodzenie, jakie za to otrzymują, o ile otrzymują, jest marne.
Warunki do grania w piłkę z roku na rok są coraz lepsze. Liczba „orlików” systematycznie wzrasta. Dziś treningi nie muszą się już być przeprowadzane na „kartofliskach”. Niestety często bywa tak, że tam właśnie się odbywają, bo klubowym działaczom szkoda jest murawy na treningi juniorów. A jeżeli młodzi mają kopać na nierównym boisku, które tak naprawdę nie nadaje się do grania, to wolą nie kopać wcale.
Co zrobić, żeby poprawić sytuację, żeby w przyszłości Polska reprezentacja i rodzime kluby znów liczyły się w najważniejszych rozgrywkach? Trzeba młodym pokazać, że gra w piłkę jest pewnym sposobem spędzania wolnego czasu. Że może i powinna sprawiać przyjemność.
Druga kwestia to trenerzy. Ludzie odpowiedzialni za szkolenie młodzieży powinni być bardziej szanowani w środowisku piłkarskim. To od nich zależy, ilu piłkarzy trafi do seniorskiej piłki.
Świetnym przykładem na to, jak wspaniałe efekty może przynieść praca z młodzieżą, jest Barcelona. Gdyby w klubie ze stolicy Katalonii szkółka nie funkcjonowała tak dobrze, to dziś ten klub nie święciłby takich triumfów.











