W tegorocznej edycji Ligi Europy istnieje duża szansa, że przynajmniej jeden Polak wystąpi w finałowym meczu na Stadionie Narodowym w Warszawie. Do rozgrywek Ligi Europejskiej zgłoszonych zostało dziewięciu piłkarzy legitymujących się polskim paszportem. Jest kogo śledzić i za kogo trzymać kciuki.
Oprócz Legii Warszawa, która będzie reprezentowała TME i cały futbol w Polsce – w rozgrywkach LE mamy aż dziewięciu piłkarzy urodzonych w naszym kraju. Liczba dość okazała i wygląda naprawdę nieźle. Biorąc pod uwagę miejsce reprezentacji Polski w rankingu FIFA oraz aktualną jej dyspozycję – tylu zawodników w europejskich pucharach dobrze świadczy i wróży. Trochę optymizmy, Drodzy Państwo. Mamy piłkarzy w solidnych europejskich klubach, są Polacy w Lidze Mistrzów, są i w Lidze Europy. Choć niestety, nie każdy może liczyć na regularne występy w tych rozgrywkach.
Sobota kontra Glik
Filar defensywy włoskiego Torino i jej kapitan Kamil Glik wraz z swoją drużyną zagrają w grupie B. Klub Glika rzutem na taśmę znalazł się w Europie, bowiem zastąpili Parmę, której nie została przyznana licencja UEFA. Ciekawe, bo Glik jest uwielbiany przez kibiców, nosi opaskę kapitana, zbiera świetne oceny w Seria A, a niekiedy możemy przeczytać takie nagłówki jak: „Glik zatrzymał Inter Mediolan!”. Czy będziemy mogli przeczytać, że Glik zatrzymał Niemcy, czy choćby Szkocję – dowiemy się niebawem. Jedno jest pewne, Glik ma niepodważalną pozycję w Torino i zobaczymy go w Lidze Europy. W pierwszej serii spotkań w grupie B Torino na wyjeździe zmierzy się z FC Brugge, w którym występuje Waldemar Sobota. Polak w Belgii gra raczej regularnie, choć ostatnio jego pozycja w klubie osłabła. My jednak liczymy na ciekawy pojedynek Soboty z Glikiem, bo zawsze dobrze jest oglądać rodaków, którzy mierzą się w europejskich rozgrywkach.

Ukraińska ofensywa
W grupie E mamy nadzieję na popisy Łukasza Teodorczyka w Dynamie Kijów. Polityczne niesnaski na linii Ukraina – Rosja odbijają się na gospodarce naszych wschodnich sąsiadów, ale też na sporcie. Trudno ukryć fakt, że drugiej takiej szansy „Teo” mógłby nie mieć. Ukraińskim klubom ciężko jest namówić klasowych piłkarzy na grę w ich lidze. Dlatego teraz Teodorczyk będzie stanowić o sile ofensywnej ukraińskiego klubu. Do strzelania bramek przez napastnika Dynama nie dopuści reprezentant Polski Łukasz Szukała. Steua musi zapomnieć o straconej szansie na Ligę Mistrzów i skupić się na pucharze pocieszenia. Ponownie liczymy na pojedynek Polaków – Adam Nawałka ma co robić.
Jędza przeciwko wilkom











