Poznaliśmy ostatnich półfinalistów tegorocznej Ligi Mistrzów: do grona szczęśliwców po trudnych meczach dołączyli m.in. Real Madryt i Juventus Turyn. O ile ci pierwsi całkowicie zdominowali swoich rywali, o tyle mistrz Włoch musiał zaparkować tak zwany „autobus”, aby nie dopuścić Monegasków do strzelenia bramki. – To był typowy włoski futbol – tłumaczył się Patrice Evra.
Nie jest tajemnicą, że Juventus jest najsłabszą drużyną spośród czterech półfinalistów i przed piątkowym losowaniem z pewnością każdy po cichu liczy na to, że ich drużyna wpadnie właśnie na „Juve”. „Stara Dama” co prawda króluje na swoim podwórku, ale w Europie nie należy do najsilniejszych. Już w fazie grupowej Włosi musieli drżeć do ostatniej kolejki, aby wiedzieć, czy znajdą się w najlepszej 16 tego turnieju. Po kwalifikacji z drugiego miejsca Juventus trafił na Borussię Dortmund, z którą o dziwo poradził sobie bez większych trudności. Później przyszedł ćwierćfinał z AS Monaco, w którym to „Bianconeri” wygrali pierwszy mecz po kontrowersyjnym rzucie karnym, by następnie bezbramkowo, ale przede wszystkim bezbarwnie zremisować na południu Francji.

„Zebry” znalazły się na tym etapie rozgrywek po raz pierwszy od 12 lat. Gdy ostatnio walczyli o finał Ligi Mistrzów, w ich drużynie grali tacy piłkarze, jak: David Trezeguet, Alessandro Del Piero, Pavel Nedved czy też Lilian Thuram. Większość z nich już dobry czas temu zawiesiła buty na kołku. Dodatkowo „Juve” zostało w ogóle pierwszym włoskim zespołem od 2010 roku, który awansował do półfinału w walce o najważniejsze klubowe trofeum w Europie. Po dominacji Italii z początku tysiąclecia nie ma już śladu, a takie marki jak Milan czy Inter nie wzbudzają już strachu wśród swoich rywali.
Najbardziej utytułowany włoski klub ma jednak argumenty, by w tym roku poprawić te statystyki. Gdy Massimiliano Allegri przychodził na eks-Stadio Delle Alpi, nikt nie wierzył w to, że poradzi sobie lepiej od swojego poprzednika, Antonio Conte, który zdobył aż trzy scudetto z rzędu. Dziś Allegri ma piętnaście punktów przewagi na drugim w tabeli Lazio, dotarł do finału Coppa Italia oraz znajduje się w najlepszej czwórce w Europie. – Wprowadził w zespole pewne uczucie spokoju – powiedział Andrea Pirlo. – On rozegrał wiele spotkań w Lidze Mistrzów z Milanem, co nam bardzo pomogło. Dodał nam pewności siebie po niezbyt udanych występach w ostatnich latach – zakończył.












