Reprezentacja Polski wywozi ze Skopje trzy punkty i po trzech meczach eliminacyjnych ma na swoim koncie komplet oczek. Ci, którzy liczyli jednak na poprawę gry „Biało-czerwonych”, musieli przełknąć gorzką pigułkę, bowiem dzisiejsze spotkanie było kolejną drogą przez mękę dla naszych piłkarzy. Przed pierwszym gwizdkiem wiele osób twierdziło, że mecz z Macedonią będzie dla Polaków niezwykle trudną przeprawą. W istocie się one nie pomyliły. Ostatecznie podopiecznym Jerzego Brzęczka udało wyłuskać się komplet punktów z tego spotkania, jednak krytyka na piłkarzy i selekcjonera wcale nie ucichła.
Kontrowersyjne decyzje selekcjonera
Jak zwykle skład, na który zdecydował się Jerzy Brzęczek, wzbudził spore kontrowersje. Selekcjoner zdecydował się posadzić Macieja Rybusa na ławce rezerwowych, a w jego miejsce na boisko posłał Tomasza Kędziorę. Oznaczało to, że po raz kolejny na lewej stronie zagrać będzie musiał Bereszyński, który nominalnie okupuje prawą stronę defensywy.
Rezygnacja z piłkarza Lokomotiwu Moskwa oznaczała, że w naszej reprezentacji nie zobaczymy żadnego piłkarza, którego dominującą nogą jest lewa. Wśród kibiców rozpętała się narracja niepokoju. O problemie z lewą stroną boiska mówili oni nie tylko w kwestii dzisiejszego spotkania, lecz zbliżających się coraz większymi krokami mistrzostw Europy.
Polemika wywołała się również w sprawie ustawienia Polaków, bowiem Brzęczek ku niezadowoleniu kibiców postanowił zagrać tylko jednym napastnikiem. W mediach nieodmiennie wrzała krytyka, wobec tego, że były szkoleniowiec Wisły Płock nie wykorzystuje w pełni potencjału ofensywnego naszej drużyny.
Trudny teren
Wyjazdy na Bałkany dla reprezentacji z Europy Centralnej są zwykle trudnym wyzwaniem. Pikanterii widowisku czysto piłkarskiemu dodają kibice miejscowych ekip, którzy niestrudzenie zalewają tamtejsze stadiony. „Biało-czerwoni” mieli okazję się o tym przekonać niejednokrotnie.
Wystarczy przypomnieć sobie eliminacje do rosyjskiego mundialu, gdzie nasza drużyna narodowa mierzyła się w Podgoricy z Czarnogórą. Dla naszych reprezentantów była to istna droga przez męki, która zakończyła się wymęczonym zwycięstwem. Dziś było podobnie.
Już przed pierwszym gwizdkiem spodziewaliśmy się, że dla Polaków nie będzie to łatwy mecz, jednak rzeczywistość przerodziła wszelkie nasze wyobrażenia. Do bardzo słabej gry naszych reprezentantów, dochodził niezawodny doping kibiców naszych rywali, którzy skutecznie wybijali z rytmu naszą drużynę. Choć na stadionie w Skopje dało się dostrzec wolne miejsca, to atmosfera momentami przypominała wręcz wrzący kocioł.
Zapomnijmy o stylu
Wydaje się, że po trzech meczach eliminacji do mistrzostw Europy możemy powoli zapomnieć o czymś takim jak styl w kwestii naszej reprezentacji. Polacy na pierwszą połowę zostali w szatni i byli wyłącznie cieniem dobrze operujących futbolówką Macedończyków.
W naszym zespole po raz kolejny zawodził środek pola, który w ostatnim czasie daje nam wiele powodów do zmartwień. Do pozytywów nie możemy zaliczyć także postawy naszych środkowych obrońców, bowiem zarówno Glik, jak i Bednarek już w trakcie pierwszych 45 minut obejrzeli po żółtej kartce.











