Piłkarze Davida Moyesa pokonali Real Sociedad San Sebastian 1:0. Wynik spotkania już w 2. minucie gry ustalił samobójczym trafieniem Inigo Martinez.
Manchester United nie mógł lepiej rozpocząć tego meczu. W 2. minucie Wayne Rooney popisał się fenomenalnym rajdem po lewej stronie, dryblingiem zwiódł trzech piłkarzy Realu Sociedad i uderzył na bramkę. Piłka odbiła się od słupka i spadła pod nogi Inigo Martineza, który, próbując wybić ją poza boisko, popisał się samobójczym trafieniem. Fatalna interwencja obrońcy, wspaniały początek „Czerwonych Diabłów”!

W 7. minucie wynik spotkania mógł podwyższyć Chicarito. Po zagraniu ze skrzydła od Patrice’a Evry meksykański napastnik minął się jednak z piłką, będąc sam na sam z bramkarzem gości. Przewaga gospodarzy nie ulegała żadnej dyskusji, goście rzadko kiedy byli w stanie wyjść ze swojej połowy, a podopieczni Davida Moyesa groźnie atakowali. W 14. minucie świetny strzał Rooneya z bliskiej odległości obronił Bravo W 20. minucie Ryan Giggs świetnie dograł na główkę Javiera Hernandeza, ten bez problemu trafił do siatki, ale że znajdował się na spalonym, zmiany wyniku nie było. Obie strony grały ostro – w pierwszej połowie arbiter spotkania, Bas Nijhuis, pokazał aż pięć żółtych kartek. Dopiero w 29. minucie groźny strzał oddali goście. Próbował Seferović, ale de Gea był na posterunku po jego uderzeniu z dystansu. Od tego momentu lekką przewagę osiągnęli goście. W 42. minucie mogło dojść do wyrównania, jednak strzał Griezmanna z rzutu wolnego ostemplował słupek bramki de Gei. Pierwsza połowa zakończyła się jednak jednobramkowym prowadzeniem gospodarzy.
Druga część gry rozpoczęła się tak, jak skończyła pierwsza – od groźnych akcji zawodników z San Sebastian. Najpierw Carlos Vela nie doszedł jednak do piłki po ostrym dośrodkowaniu z lewej strony, a potem strzały jego kolegów blokowali obrońcy Manchesteru. W 53. minucie pierwszą akcję w drugiej części gry przeprowadzili gospodarze i było szalenie groźnie. Po dobrym dośrodkowaniu Rafaela strzał Phila Jonesa z najbliższej odległości z najwyższym trudem obronił Bravo. W odpowiedzi w 58. minucie de la Bella obił spojenie słupka z poprzeczką bramki de Gei. David Moyes nie chciał czekać na następne ostrzeżenie i wprowadził na boisko Chrisa Smallinga. Od tego momentu znów przeważali gospodarze. W 63. minucie swoją szansę miał Antonio Valencia. Po świetnym dograniu od Rooneya skrzydłowy „Czerwonych Diabłów” trafił w słupek, a dobitkę Kagawy zablokowali goście. Ten sam piłkarz fatalnie zmarnował sytuację wypracowaną przez Valencię chwilę później. Inna sprawa, że cudów w obronie w obu sytuacjach dokonywał Carlos Martinez, ofiarnie blokując strzały Japończyka.











