Malaga zremisowała w rewanżowym spotkaniu IV rundy eliminacji do Ligi Mistrzów z Panathinaikosem Ateny 0:0. Dzięki zwycięstwu 2:0 w pierwszym starciu w Andaluzji to drużyna Manuela Pellegriniego cieszy się z awansu do fazy grupowej Ligi Mistrzów.
Bardzo sennie pojedynek na OACA Spyro Louis rozpoczęły obydwie drużyny. W pierwszych piętnastu minutach mieliśmy co prawda trzy strzały w wykonaniu Malagi, ale żaden z nich nie miał prawa zamienić się w gola. Najpierw Fabrice Olinga próbował uderzać z woleja po dośrodkowaniu Joaquina, później swoich sił próbował Isco, aż w końcu po raz drugi strzelał – równie niecelnie – 16-letni Olinga. W międzyczasie składną akcję przeprowadzili także gospodarze, ale żaden z napastników Panathinaikosu nie nabiegał na dośrodkowywaną z lewej strony piłkę. Ateńczycy niby mieli przewagę w posiadaniu piłki, ale to właśnie Andaluzyjczycy częściej gościli pod polem karnym swojego rywala. Skuteczna gra w obronie zespołu Manuela Pellegriniego uniemożliwiała stworzenie zagrożenia pod bramką Willy’ego Caballero. W 30. minucie bliski zdobycia bramki był za to Joaquin – Hiszpan świetnie obrócił się z piłką w polu karnym, balansem ciała uwolnił się od krycia, ale w momencie oddania strzału chyba się nad czymś zamyślił, bo piłka przeleciała bardzo daleko do bramki Panathinaikosu.
W 34. minucie w końcu zakotłowało się pod bramką Karnezisa, ale ostatecznie ani Joaquinowi, ani Demichelisowi nie udało się skierować piłki do siatki, a na sam koniec skuteczną interwencją w polu bramkowym popisał się Katsouranis, wybijając futbolówkę daleko w boisko. Cztery minuty później przyjezdni domagali się odgwizdania rzutu karnego za rzekomy faul na Joaquinie, ale – jak pokazały powtórki – nie mieli do tego absolutnie żadnych podstaw. Do końca pierwszej połowy obrazy gry nie uległ zmianie. Żadna drużyna nie była w stanie zawiązać jakiejkolwiek ciekawej akcji, po której mogła paść bramka. Boiskowe wydarzenia ograniczały się do walki w środku pola, gdzie z kolei panował spory chaos. W zespole Malagi ciężar rozegrania starał brać na siebie Isco, jednak i jemu nie za bardzo wychodziły indywidualne popisy. Gospodarze swoje nadzieje pokładali w stałych fragmentach, ale z tymi dobrze radzili sobie obrońcy z Andaluzji. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się remisem 0:0.
Początek drugiej odsłony również nie zapowiadał nam niczego spektakularnego, jednak w poczynaniach obydwu drużyn dało zauważyć się większe zaangażowanie. Panathinaikos w przerwie zdał chyba sobie sprawę, że jest o krok od odpadnięcia z Ligi Mistrzów, dlatego zaczął agresywniej naciskać na zawodników Manuela Pellegriniego. Jednak to właśnie oni jako pierwsi oddali groźny strzał w drugiej połowie. Po ładnej wymianie piłki między Olingą i Toualanem na bramkę uderzał ten drugi, ale futbolówka przeleciała kilkadziesiąt centymetrów nad poprzeczką. Chwilę później odpowiedzieć próbowali gospodarze, ale w ostatniej chwili piłkę z głowy Fornarolego zdjął Willy Caballero. Bardzo blisko pokonania andaluzyjskiego bramkarza był w 58. minucie Lazaros, ale po jego strzale z rzutu wolnego piłka nieznacznie przeleciała nad poprzeczką bramki Malagi.









