Hit La Liga na Camp Nou bez wątpienia nie zawiódł. Barcelona w bardzo dobrym stylu pokonała Atletico Madryt 3:1 i wskoczyła na drugie miejsce w tabeli. Nie popisał się jednak, jak to już ostatnio w Hiszpanii bywa, sędzia główny spotkania, którego decyzje w tym meczu były po prostu KATASTROFALNE.
Przed meczem z Atletico w Barcelonie była tak napięta sytuacja, że zapewne każdy kibic „Dumy Katalonii” podchodził do tego spotkania z bardzo mieszanymi uczuciami. Wydarzenia okołomeczowe tylko podkręcały emocje przed tym starciem. „Barca” co prawda wygrała w czwartek w Pucharze Króla z Elche 5:0, ale porównywanie tego meczu do dzisiejszego spotkania na Camp Nou byłoby co najmniej nie na miejscu. Atletico w środę wygrało przecież z Realem Madryt.
Dla Katalończyków mecz z „Los Rojiblancos” rozpoczął się jednak zaskakująco bardzo dobrze. Od początku gry „Barca” kompletnie zdominowała rywala. Podopieczni Enrique stwarzali groźne sytuacje, a tak grającej i rozumiejącej się Barcelony na boisku dawno nie było dane nam oglądać. Katalończycy wyszli na prowadzenie już w 12. minucie spotkania. Po dużym zamieszaniu w polu karnym Atletico Neymar posłał piłkę do bramki gości i kibice na Camp Nou mogli cieszyć się z pierwszego gola dla swojej drużyny.
W tym spotkaniu od początku „błyszczał” niestety też sędzia główny tego spotkania. Najpierw nawet nie odgwizdał faulu na Neymarza, którego noga po interwencji Gimeneza wyglądała tak:
https://twitter.com/BrazilStats/status/554373915271647232
Za swoje wejście piłkarz „Atleti” powinien dostać co najmniej żółtą kartkę. Później jednak pan Undiano Mallenco popisał się jeszcze bardziej. Przy drugim golu dla Barcelony Messi ewidentnie zagrywał piłkę ręką.
https://vine.co/v/ODZDVZJXhna
Gwizdek sędziego jednak milczał, a Argentyńczyk znakomicie podał do Luisa Suareza, który pewnym strzałem pokonał Moyę. Był to drugi gol Urugwajczyka w rozgrywkach ligowych, szkoda tylko, że strzelony w takich okolicznościach.
„Barca” nie powinna mieć drugiego gola na koncie, ale tak naprawdę podopieczni Simeone mogli cieszyć się, że po pierwszej połowie wynik spotkania był tylko 0:2. Tak słabo grającego Atletico nie widzieliśmy od dawna. „Los Rojiblancos” po pierwszych 45 minutach oddali na bramkę Claudio Bravo jeden strzał, na dodatek niecelny.
W drugiej połowie niestety dobry mecz znowu został zmaltretowany przez kolejną katastrofalną decyzję sędziego. Nie wiemy, gdzie pan Undiano Mallenco widział tutaj przewinienie, ale rzut karny podyktował. Swoją decyzją arbiter sprawił, że Lionel Messi może na swoje konto zapisać pierwsze w swojej karierze sprokurowanie karnego.
https://twitter.com/Emenderk/status/554386623132348418
W 56. minucie „Atleti” dostało więc w prezencie karnego, którego pewnie wykorzystał Mario Mandżukić. Można powiedzieć, że od tej chwili mecz zaczął się na nowo. „Barca” wciąż miała przewagę, ale goście odzyskali trochę wiary w siebie i też zaczęli sobie stwarzać groźne sytuacje bramkowe.
Wraz z upływającymi minutami sytuacja na boisku była coraz bardziej napięta. Atletico wywalczało sobie coraz więcej stałych fragmentów gry, a chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że w takich sytuacjach podopieczni Diego Simeone są arcygroźni. Szanse na doprowadzenie do remisu naprawdę były. Ostatnie słowo w tym meczu należało jednak do Katalończyków, a dokładnie samego Leo Messiego. Argentyńczyk dostał znakomite podanie od Neymara i ustalił końcowy wynik na 3:1.











